Górnik Wieliczka - Okocimski Brzesko 1-1 (0-0)
1-0 Rajczyk 65
1-1 Słomka 90+2
GÓRNIK: Kociołek - Jaworski, Wyroba, Rudzik, Bilski - M. Kubala (46 Gabryś), Bułat, Winiarski, Czapeczka (70 Pieprzyk) - Rajczyk (69 Kawulka), Ptak (88 Ł. Kubala).
OKOCIMSKI: Mieczkowski - Curyło, Ostrowski, Żak, Mirski - Bieniek, Wójtowicz, Ważydrąg, Legutko - Słomka, Gałka (46 Kuliszewski).
Obie drużyny chciały wygrać, remis nie zadowolił więc żadnej...
Górnik objął prowadzenie w 65. minucie. Czapeczka przeprowadził akcję lewą stronę wykładając Rajczykowi piłkę do pustej bramki. Okocimski wyrównał dosłownie w ostatnich sekundach, w 2. minucie doliczonego czasu. Po wrzutce Bieńka z lewej strony najniższy na boisku Słomka głową skierował futbolówkę do siatki.
- Szkoda, że w tych ostatnich sekundach nasi obrońcy trochę przysnęli i nie udało się utrzymać zwycięskiego wyniku - mówi Maciej Musiał, trener wieliczan. - W pierwszej połowie gra toczyła się w środku pola, bez jakichś klarownych sytuacji. Po przerwie byliśmy lepszą drużyną, mieliśmy przewagę i więcej okazji bramkowych. Już przy stanie 1-0 mieliśmy mega dobre szanse, ale Kawulka i Rajczyk zamiast dogrywać do lepiej ustawionych kolegów egoistycznie strzelali pudłując. Blisko powodzenia byli też Ptak i Kawulka, którzy jednak trafili w bramkarza gości.
- Dobrze, że zremisowaliśmy ten mecz, bo wstyd byłoby go przegrać - uważa Marek Małysa, szkoleniowiec Okocimskiego. - Już do przerwy powinniśmy prowadzić 3-0, ale zmarnowaliśmy dobre okazje. To się zemściło w drugiej połowie, gdy gospodarze z kontry uzyskali prowadzenie. Trzy punkty były dziś do wyjęcia, ale przy takiej niemocy strzeleckiej trzeba się cieszyć i z remisu. Lepszy rydz niż nic...
rst