Beskid Andrychów - Wisła Kraków 0-3 (0-1)
0-1 Adamski 18
0-2 Michalski 67
0-3 Termanowski 85
Sędziował Dawid Pająk z Wadowic. Żółte kartki: Marczak, Zając - Moskal.
BESKID: Syty - Marczak, Siwek (70 Zwińczak), Zając, Łysoń - Kubik, Wandzel (75 Strzeżoń), Słupski (80 Buczyński), Sobala - Kozłowski, Adamus.
WISŁA: Kościelnik - Moskal (55 Piech), Piwowarczyk (46 Ślęczka), Arian (87 Rodziewicz), Konop - Popowicz, Uryga, Litewka, Juszczyk (46 Michalski) - Pułka (75 Termanowski), Adamski (46 Kaganek).
Goście objęli prowadzenie po wolnym bitym przez Adamskiego, a że dwóch krakowian przebiegło przed Sytym, ten był mocno zdezorientowany, nie potrafiąc zareagować.
Druga bramka, już po przerwie, także padła po wolnym, a wynik meczu indywidualną akcją ustalił Termanowski, mijając kilku rywali.
Miejscowi po stracie pierwszej bramki mogli pokusić się o remis, ale po strzale Sobali z rzutu wolnego piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Była 58. minuta.
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była poprawna, ale wraz z każdą zmianą nasza gra "siadała" - powiedział Edward Wandzel, trener Beskidu.
- Nasze zwycięstwo było niezagrożone i mogło być bardziej okazałe. Ważne, że pograli wszyscy, a chodziło mi zwłaszcza o dochodzących do zdrowia po chorobie - powiedział Dariusz Marzec, trener Wisły.
kamil