MKS SMS Kraków - Wisła Kraków 2-5 (0-3)
0-1 Uryga 22
0-2 Pułka 41
0-3 Szewczyk 42
1-3 Mrózek 48
1-4 Szewczyk 51
2-4 Bachleda 61
2-5 Adamski 84
Sędziował Paweł Kukla. Widzów 100.
MKS SMS: Potyran - Żywczak (86 Tomkiewicz), Kapusta, Gubała (86 Migas), Gil - Stańczyk (46 Wsół), Szymczyk (46 Duda), Lizak (59 Lupa), Mrózek, Pietras - Bachleda (70 Serafin).
WISŁA: Kocoń - Moskal (46 Ślęczka), Nalepa (62 Piech), Arian, Konop (83 Piwowarczyk) - Kaganek (88 Popowicz), Uryga, Chrapek (64 Adamski), Litewka - Pułka, Szewczyk (58 Termanowski).
Seria czterech zwycięstw SMS-u musiała zrobić wrażenie na trenerze Wisły, Dariusz Marcu, bo na zaległe spotkanie 1. kolejki zgromadził niemal wszystkie juniorskie gwiazdki "Białej Gwiazdy", z występującymi raczej w MESA niż w MLJ Chrapkiem, Szewczykiem czy Nalepą na czele.
I właśnie oni wzięli ciężar gry na siebie przesądzając o bezdyskusyjnym triumfie wiślaków w tym "meczu na szczycie". Chrapek był królem środka pola, a Szewczyk zaprezentował to z czego dał się poznać - instynkt snajpera.
Obie drużyny grały początkowo z wzajemnym respektem, a pierwszą okazję mieli gospodarze. W 3. minucie, po centrze z kornera, Mrózek był zupełnie nie pilnowany w polu bramkowym i chyba zaskoczony tym faktem... skiksował w dobrej sytuacji. To była jedyna szansa SMS-u w I połowie, bo z każdą minutą zaczęła się zaznaczać coraz większa przewaga Wisły. Goście objęli prowadzenie po stałym fragmencie. Litewka z wolnego wykonał tzw. centrostrzał z prawej strony, spod linii bocznej, do piłki wyskoczyło kilku piłkarzy, po czym futbolówka wpadła w "długi" róg bramki Potyrana. Jak się okazało dotknął jej jako ostatni głową Uryga i jemu zaliczony został gol. Nie bez winy był w tej sytuacji golkiper SMS-u, który nawet nie próbował interweniować.
Dominacja "Białej Gwiazdy" uwidoczniła się w bramkach dopiero pod koniec I połowy, gdy w ciągu minuty padły dwa gole. Najpierw kapitalnym podanie w "uliczkę" Chrapek obsłużył Pułkę, a ten, mając "na plecach" obrońcę, utrzymał się przy piłce, kierując ją obok bramkarza do siatki. Po chwili na 3-0 podwyższył Szewczyk przepięknie uderzając z ok. 25 m w róg bramki.
Po przerwie SMS zagrał odważniej, bo już nie miał nic do stracenia. W 40. minucie gospodarze zaliczyli pierwsze trafienie. Mrózek z lewej strony, z ok. 20 m, bardzo ładnie uderzył nad "murem" w przeciwległy róg. Mimo parady Kocoń skapitulował. Riposta wiślaków była bardzo szybka. Po dynamicznym rajdzie lewym skrzydłem obrońca Konop dograł mocno wzdłuż bramki, a Szewczyk z bardzo bliska huknął w samo "okienko".
Niebawem trener Marzec zaczął ściągać najlepszych zawodników i gra nie była już tak atrakcyjna jak do tej pory. W 61. minucie SMS strzelił drugą bramkę - Bachleda dostał podanie w "uliczkę" i bezbłędnie wykorzystał sytuację "sam na sam". 10 minut później gospodarze mieli dwie świetne szanse na zdobycie kontaktowego gola. Najpierw Serafin trafił w poprzeczkę, a po chwili, po centrze z kornera, Kapusta z 10 m uderzył nad bramką.
Wisła w końcówce przypieczętowała sukces. Uryga dograł do Adamskiego, a ten znalazł się na czystej pozycji i strzelił pewnie obok bramkarza do siatki.
Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, rzadko oglądanym w Małopolsce w tej kategorii wiekowej.
Mecz rozpoczął się z 25-minutowym poślizgiem, gdyż Kolegium Sędziów zapomniało wyznaczyć obsady zawodów. Awaryjnie spotkanie prowadził Paweł Kukla z dwójką też "awaryjnych" asystentów.
RK