Dalin Myślenice - Wisła Kraków 0-1 (0-0)
0-1 Termanowski 75
DALIN: Wacławik - Suder, Jamka, Kołodziejczyk, Słonina (60 Kolbiarz) - Zaczek, Otmar (13 Madej), Bałucki, Nowak, Pyzio - Górka (35 Ogrodny).
WISŁA: Kocoń - Moskal (68 Rodziewicz), Piwowarczyk, Arian, Konop (50 Piech) - Popowicz, Michalski, Pułka (87 Owczarczyk), Walaszek (65 Juszczyk) - Termanowski, Kaganek.
Zwycięskiego gola dla Wisły zdobył Termanowski na kwadrans przed końcem meczu. Goście trochę "poklepali" piłką, Piech podał prostopadle do napastnika "Białej Gwiazdy", ten - mimo asysty obrońcy rywali - minął bramkarza i strzelił do siatki.
- To był nasz najsłabszy mecz w tym sezonie, graliśmy brzydko, gra się nie kleiła - samokrytycznie przyznaje Dariusz Marzec, trener Wisły. - Mimo to mieliśmy przewagę i wygraliśmy zasłużenie. W pierwszej połowie stworzyliśmy ze dwie sytuacje, a po przerwie Pułka nie wykorzystał "setki" i drugiej nieco gorszej szansy.
- Wisła wygrała zasłużenie, to fakt - przyznaje Kazimierz Wincenciak, trener Dalinu. - Niewiele jednak brakowało, a sprawilibyśmy niespodziankę w postaci remisu. Dla całkiem nowej w tym sezonie drużyny byłby to sukces, bo na razie dopiero się zgrywamy. W meczu z tak silnym przeciwnikiem jak Wisła postawiliśmy na defensywną taktykę i krakowianie bardzo długo nie mogli sforsować naszej obrony. Drugą połowę zaczęliśmy odważniej, ale dostaliśmy bramkę i tej straty nie daliśmy rady odrobić. Do przerwy kontuzji doznali dwaj kluczowi zawodnicy, to trochę pokrzyżowało nam szyki.
rst