Wisła Kraków - Hutnik Kraków 1-1 (1-0)
1-0 Kościelniak 16
1-1 Górka 75 (karny)
Mecz odbył się na boisku SMS-u Kraków.
WISŁA: Gadawski - Oleksa, Szywacz, Downar-Zapolski, Bruzda - Tochowicz, Kolanko, Bartoszewicz (60 Krasuski), Gniadek - Drożdż (70 Przebinda), Kościelniak.
HUTNIK: Bartyzel - Gruca, Górka, Cyganek, Cieśla, Świder (30 Łucarz), Kot (72 Kawa), Białkowski, Śwituszak, Judka (60 Zieliński), Ostrowski.
Wisła objęła prowadzenie po indywidualnej akcji Kościelniaka. Hutnicy wyrównali na 5 minut przed końcem. Po wrzutce Łucarza z lewej strony Zieliński został pchnięty w powietrzu przez Tochowicza i arbiter podyktował karnego, którego wykorzystał Górka.
- Poziom meczu był przeciętny, ale były w nim niesamowite momenty walki. Obie drużyny miały swoje okazje, my m.in. trafiliśmy w poprzeczkę i nie wykorzystaliśmy sytuacji "sam na sam". W sumie gra była wyrównana, a dla moich chłopaków z młodszego przecież rocznika 1995 jestem pełen podziwu za ambicję i wielkie serce do walki. Trenerowi Paszkiewiczowi oddałem ze swojej grupy do juniorów starszych jedenastu zawodników, czterech następnych dziś nie było. Graliśmy więc jakby bez piętnastu (!!!), w tej sytuacji sztuką jest osiągnąć remis z Wisłą, a to nam się udało - skomentował Waldemar Kocoń, trener juniorów młodszych Hutnika.
- My też gramy właściwie rocznikiem 95, tylko kilku zawodników jest z rocznika 94, pozostałych przejął trener Marzec do juniorów starszych - mówi Jacek Matyja, trener Białej Gwiazdy. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była niezła. Mieliśmy jeszcze dwie klarowne sytuacje, ale Kościelniak i Drożdż ich nie wykorzystali. Po przerwie brakowało nam świeżości, agresywności w grze.
rst