BKS Bochnia - SMS Kraków 1-2 (0-0)
1-0 Dobranowski 50
1-1 Habryn 60
1-2 Wilk 65 (karny)
Żółte kartki: Lewicki, Szymański - Widz.
MKS SMS: Janas - Antolak, Kruszec, Zgoda, Wandas (21 Chłoń) - Kret (75 Błachno), Rudziński, Stróżyk, Mrożek - Widz, Habryn.
SMS wygrał w Bochni zasłużenie - miał więcej z gry i więcej okazji do zdobycia bramek.
W I połowie krakowianie sporo strzelali z daleka, stworzyli kilka groźnych, choć nie stuprocentowych sytuacji, ale bardzo dobrze spisywał się golkiper gospodarzy. BKS oddał pierwszy strzał dopiero w 26. minucie, ale później dwukrotnie bardzo niebezpiecznie skontrował i tylko dobre interwencje defensywy uratowały gości przed utratą gola.
Po przerwie SMS nadal atakował dążąc do uzyskania bramki. Zamiast 0-1 wkrótce było jednak 1-0. Bochnianie skontrowali, po wrzutce błąd popełnił obrońca goście, w efekcie najlepszy snajper BKS-u Dobranowski technicznie i celnie uderzył w "długi" róg.
- Strata bramki wywołała w moim zespole sportową złość. Chłopcy nie załamali się, dalej grali swoje i wkrótce zdobyli dwa gole - powiedział Marek Salamon, trener juniorów SMS-u.
Wyrównanie padło po zespołowej akcji. Goście wymienili 6-7 podań, po czym Habryn w polu karnym minął obrońcę i uderzył mocno lewą nogą przy słupku. Gola na 2-1 dla krakowian strzelił Wilk z karnego za faul bramkarza na nim samym.
SMS prowadząc nie zaprzestał ofensywy. Szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Habryn, który już "położył" bramkarza, ale zamiast podawać do jednego z dwóch lepiej ustawionych kolegów uderzył w boczną siatkę.
rst