Karpaty Siepraw - Wisła Kraków 0-2 (0-1)
0-1 Kamiński 26
0-2 Sosin 75
Czerwone kartki: Prażnowski (W, 37, dwie żółte), Bartoszewicz (W, 55, uderzenie przeciwnika).
KARPATY: Pitala (41 Wróblewski) - Kulka (70 Siatka), Juszczak, Chlebda, Łapa - Król, Matoga, Dobosz, Stefański - Bidziński, Mieszczak (65 Oramus).
WISŁA: Grabowski - Oleksa (41 Kolanko), Szostak (78 Bruzda), Lepiarz, Ślęczka (41 Szywacz) - Tochowicz (41 Kościelniak), Sosin (78 Przebinda), Bartoszewicz, Prażnowski - Małkiewicz (65 Downar-Zapolski), Kamiński.
Mecz mógł się zacząć dla Karpat w sposób wymarzony. W 2. minucie gospodarze byli bardzo blisko zdobycia gola, ale znakomicie zachował się bramkarz wiślaków. Później krakowianie prowadzili grę, a efektem przewagi była bramka. Przybyły do Wisły z Kanady Tochowicz popisał się bardzo ładną wrzutką z prawej strony, a Kamiński głową umieścił piłkę pod poprzeczką.
Od 37. minuty, gdy Prażnowski zobaczył czerwoną kartkę, "Biała Gwiazda" grała w dziesiątkę. Kwadrans po przerwie czerwień zobaczył Bartoszewicz i zaczęła się obrona Częstochowy...
- Gospodarze siedzieli na nas, my nawet nie wychodziliśmy z własnej połowy. Defensywa spisywała się jednak na medal i rywale mając ogromną przewagę właściwie nie mieli czystych sytuacji strzeleckich - mówi Jacek Matyja, trener Wisły.
Na 5 minut przed końcem grający w dziewiątkę krakowianie strzelili drugiego gola! Kamiński rzucił piłkę za obrońców, a Sosin znalazł się w sytuacji "sam na sam" i wykorzystał szansę.
- Chłopcy oddychali już rękawami, ale po tej bramce mogli odetchnąć. To był dla nich bardzo ciężki mecz, prawdziwa orka... - skwitował trener Matyja.
rst (jp)