Ostatnie słowo należało do krakowian
MOSiR Unia Oświęcim - SMS Kraków 1-4 (0-1)
0-1 Chlebicki 18
0-2 Widz 63
1-2 Ochman 73
1-3 Widz 75
1-4 Walaszek 80+2
Sędziował Krzysztof Jakubik z Oświęcimia. Czerwona kartka: Stojke (S, 50, akcja ratunkowa). Żółte kartki: Szostak, Ochman, Semik - Rudziński, Nytko.
UNIA: Ratajczak - Kleczkowski, Godawa, Szostak, Wrona - Bednarczyk (55 Wąsik), Hryncyszyn, Semik, Klęczar - Ochman, Godek.
SMS: Nytko - Stojke, Zgoda, Gąsiorek, Antolak - Habryn (70 Chłoń), Kret, Rudziński, Stróżyk (25 Garus), Widz (78 Walaszek), Chlebicki (45 Wandas).
Goście szybko otworzyli wynik, bo piłka po rzucie rożnym znalazła się z boku pola karnego, więc Chlebicki obrócił obrońcę, a że dwóch innych oświęcimian wystąpiło w roli statystów, napastnik nie miał kłopotów z pokonaniem Ratajczaka.
Później, po kornerze, miejscowy golkiper nie opanował piłki, więc do siatki wepchnął ją Widz. - W tej sytuacji sędzia mógł gwizdnąć nam faul na Ratajczaku - analizował Jacek Pędrys, trener oświęcimian.
W 58. minucie sędzia przyznał miejscowym karnego, ale wcześniej musiał się naradzić z asystentem. Do piłki poszedł Wrona, trafiając w poprzeczkę.
Później Ochman wygrał pojedynek z Nytką, ale ostatnie słowo należało do przyjezdnych. Zdobycie trzeciej bramki poprzedziła szybka zespołowa akcja, a na koniec oświęcimianie zagalopowali się do przodu, więc prostopadłe podanie otworzyło wprowadzonemu na boisko Walaszkowi drogę na spotkanie z Ratajczakiem.
- Nasze zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone i, co warte podkreślenia, odniesione w osłabieniu, ale gospodarze też pokazali swoje walory - ocenił Marek Salamon, trener SMS.
mateo