Garbarnia Kraków - Cracovia 0-2 (0-1)
0-1 Pająk 20
0-2 Steczko 60
GARBARNIA: Bruzda (41 Baranek) - Rojek (74 Klichowski), Kopeć, Ropek, Krajewski - Dziwisz (55 Wilk), Rakowski (41 Podsiadło), Kalicki, Kaczor (50 Kokoszka) - Homoncik (58 Przebinda), Torba (41 Klucznik).
CRACOVIA: Gędłek (75 Chwajoł) - Pająk, Czernecki, Wasyl, Świt (70 Bik) - Dubina (70 Mitana), Duszyk, A. Szymula (75 Moskal), Steczko (61 Wzorek) - D. Szymula (65 Gala), Pasternak (41 Fima).
Gospodarzem meczu była Garbarnia, ale ze względu na beznadziejne warunki atmosferyczne podjęto decyzję o przeniesieniu zawodów na sztuczne boisko Cracovii przy ul. Wielickiej. Tam jednak na 1/4 boiska stała woda po kostki, a w trakcie meczu zalane zostały inne strefy murawy. O pięknie gry nie mogło być zatem mowy.
- Przez dwadzieścia minut więcej do powiedzenia miała Garbarnia, lecz po dalekim strzale z 25 metrów defensora „Pasów” piłka najwyraźniej zaskoczyła naszego bramkarza, który zaspał. Od tego momentu inicjatywę przejęła Cracovia i podyktowała warunki. Drugi gol padł po dośrodkowaniu z wolnego i celnym strzale głową Steczki z pięciu metrów. Garbarnia stworzyła sobie kilka sytuacji. Torba znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale nikt nie pospieszył z dobitką. W innej akcji Torba niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału. Z kolei dwukrotnie nieźle uderzał z rzutów wolnych Kalicki, nie odniosło to skutku. W ekstremalnie ciężkich warunkach na pewno wygrała drużyna lepsza - ocenił trener juniorów młodszych Garbarni, Stanisław Śliwa.
- Warunki były bardzo trudne, pod koniec nie dało się nawet z jednego z narożników wykonać kornera, więc sędzia nakazał, by go wykonać z drugiej strony... - powiedział Grzegorz Trela, trener Cracovii. - Początkowo moi podopieczni chcieli wjechać do bramki, ale w tych okolicznościach przyrody większy sens miały strzały z daleka, co zrozumieli po bramce zdobytej przez Pająka. W pierwszej połowie szansę miał jeszcze Pasternak, a po przerwie Gala. Mieliśmy więcej sytuacji w tym meczu walki i wygraliśmy zasłużenie.
cst/rst