Beskid Andrychów - BKS Bochnia 3-0 (2-0)
1-0 Kowalczyk 15
2-0 Knapik 29
3-0 Knapik 83
Sędziowali: Tomasz Kita oraz Mariusz Stolarz i Michał Mrzygłód z Brzeska. Żółte kartki: Knapik, Jurczak – Marut. Widzów: 450.
BESKID: Kudłacik – Galos, Nahle, Siwek, T. Kaczmarczyk – Adamus (77 L. Łysoń), Sobala, Jurczak Moskała (33 Panek) – Kowalczyk (89 K. Łysoń) Knapik.
BOCHNIA: Pączek – Piech, Kasprzyk, Marut (72 Potańczyk), Wasyl – Czapeczka, Górecki, Turczyn (65 Bębenek), M. Kaczmarczyk (46 Ścieszka) – Rynduch, Zubel
Tomasz Moskała zrobił w tym meczu swoje i mógł usiąść na ławce, bo wyszedł na boisko z lekką kontuzją, która z czasem dała mu się mocno we znaki.
Najpierw właśnie jego akcję oskrzydlającą zakończył Kaczmarczyk, a potem ściągnął na siebie uwagę przeciwników, torując tym samym drogę Knapikowi do samotnego spotkania z bramkarzem. Gospodarze, mając dwubramkową zaliczkę, nie pozwolili sobie wyrządzić krzywdy, choć po przerwie dwa razy szczęścia zabrakło Zublowi oraz Czapeczce i Ścieżce.
Za to raz jeszcze tego dnia dał znać o sobie Knapik, który głową wykończył akcję Kaczmarczyka.
Rajmund Wrotek