Janina Libiąż - Hutnik Nowa Huta 1-0 (0-0)
1-0 Witoń 90
Sędziował Jacek Kubicki z Kielc. Żółte kartki: Szlęzak, Jamróz, Ficek, Adamczyk – Guja, Hul. Czerwona kartka: Hul (88, druga żółta). Widzów 350.
JANINA: Księżarczyk – Horawa, Szafran, Dukała, Ficek – Jamróz (65 Patyk), Szlęzak, Kalinowski, Adamczyk – Hejnowski (73 Motyka), Witoń.
HUTNIK: Kusak – Bienias, Orłowski, Antoniak (46 Lubera), Jagła (65 Zimny) – Gamrot, Hul, Guja, Świątek – Nawrot, Lampart.
Na początku wszystko przebiegało zgodnie z obowiązującym w Janinie jesiennym scenariuszem. Libiążanie grali, stwarzając okazje bramkowe, ale pod bramką zawodzili. Już w 3. minucie po akcji oskrzydlającej Adamczyka, Kalinowskiemu zabrakło szczęścia, żeby wepchnąć piłkę do siatki.
Z kolei w 10. minucie Ficek uderzył z wolnego, z 25 m, lecz na posterunku był Kusak.
Krakowianie pierwszą dobrą akcję mieli w 31. minucie, kiedy piłka uderzona przez Guję spadła na górną siatkę, tuż za poprzeczką. Jednak najlepszą okazję minutę później miał Lampart. Znalazł się sam w polu karnym, ale to, jak można było w takiej sytuacji spudłować, pozostanie jego tajemnicą.
Goście po przerwie nadal prowadzili grę. W 66. minucie podanie z lewej strony Nawrota do Świątka w ostatniej chwili przeciął Księżarczyk.
Pod koniec pod krakowską bramką zakotłowało się dwa razy. Najpierw po akcji Horawy piłkę z linii bramkowej wybili krakowscy obrońcy, ale w kolejnym „kotle” zimną krew zachował Witoń, wpychając futbolówkę do siatki na wagę pierwszego jesiennego zwycięstwa Janiny.
Kamil Studnicki