Jeden z outsiderów trzecioligowej tabeli niespodziewanie odebrał dwa punkty wiceliderowi. Mimo zdecydowanej przewagi w polu tarnowianie wyrównali dopiero w ostatniej fazie meczu w Stąporkowie.
MKS Stąporków - Unia Tarnów 1-1 (1-0)
1-0 Jarczak 12
1-1 Drozdowicz 80
Sędziował Andrzej Śliwa (Świętokrzyski ZPN). Żółte kartki: Arczewski, Jarczak, Kokosza - Drozdowicz, Sieniawski, Witek, Pawlak, Ślęzak. Czerwona kartka Pałgan (Stąporków, 43). Widzów 150.
MKS STĄPORKÓW: Piątek - Łuszczyński, Arczewski, Pałgan, Toborek, Polakowski (80 Rybicki), Jarczak,Musiał, Goraj, Pach (78 Boruń), Kokosza (89 Misiowiec).
UNIA: Libera - Krupa, Pawlak, Mikołajczyk, Węgrzyn, Witek, Kazik, Ślęzak (70 Kroker), Matras (46 Drozdowicz), Sieniawski, Nytko.
- Bardzo rzadko przychodzi oglądać takie spotkania. Przeciwnik oddał do przerwy jeden strzał na naszą bramkę, a pomimo to prowadził. Został niestety popełniony poważny błąd w defensywie, praktycznie zdarzył się kiks Pawlakowi i zawodnik gospodarzy strzałem z 14 metrów trafił pod poprzeczkę bramki Libery.
- Później toczyła się gra w jednym kierunku. Po strzale głową Krokera piłka trafiła w poprzeczkę. Nie został dla nas uznany gol. Okazji było multum. Choćby na początku meczu, kiedy w idealnej sytuacji strzelał obok bramkarza Sieniawski, a Nytko mógł jeszcze wepchnąć piłkę do siatki.
- Stąporków przez całą drugą połowę grał w osłabieniu liczebnym, po czerwonej kartce za faul taktyczny na Sieniawskim. Ale jak nie wpadało, to nie wpadało... W końcu jednak doszło do wyrównania. Kazik z rzutu wolnego dośrodkował na „długi” słupek, gdzie Drozdowicz ładnym strzałem głową przelobował bramkarza miejscowych.
- W sumie duży niedosyt. W mym przekonaniu bowiem graliśmy z najsłabszą drużyną III ligi... - podsumował trener Unii, Marcin Manelski.
Wkrótce więcej.
cst