Nida Pińczów - Dalin Myślenice 1-2 (1-1)
1-0 Ł. Mika 31, karny
1-1 Mizia 39
1-2 Kęsek 59
Żółte kartki: Szwiec, J. Górecki. Widzów 250.
NIDA: Zyguła - Myca (75 Kępkiewicz), Kucybała, Szafraniec, Kupczyk, Wilkus, Ł. Mika, Łuszcz (63 Karasek), Biały (80 M. Mika), Baran, Majka.
DALIN: Szwiec - Cygal (46 Marzec), Wierzycki, Pilch, Marchinski, Płonka (73 Biel), Muniak (58 Kęsek), Kałat, J. Górecki (79 Senderski), Mizia, M. Górecki.
Myśleniczanie potwierdzili w Pińczowie powszechnie znane zalety. To znaczy dużą szybkość, łatwość operowania piłką i częste dochodzenie do sytuacji bramkowych. Słowem markę klasowego zespołu przynależącego do czołówki trzecioligowej.
Długo jednak te atuty nie przekładały się na konkretne zdobycze. Co więcej, Dalin stracił gola na 0-1. Nastąpiło to po sfaulowaniu Barana przez bramkarza Szwieca i podyktowaniu karnego na korzyść Nidy. Łukasz Mika nie pomylił się z jedenastu metrów.
Podopieczni Roberta Nowaka jeszcze przed pauzą zdołał wyrównać. Zresztą sprytnie, wykorzystując nieudane zastawienie pułapki ofsajdowej przez defensorów miejscowych. W dogodnej sytuacji znalazł się Mizia i doprowadził do remisu. Po pauzie w głównej roli wystąpił Kęsek, który pokarał gospodarzy za kolejny błąd pod ich bramką.
cgst