Górnik Wieliczka - Janina Libiąż 0-1 (0-1)
0-1 Szlęzak 20, wolny
Sędziował Grzegorz Noworolnik (Tylmanowa). Żółta kartka - Hejnowski (na ławce rezerwowych). Widzów 100.
GÓRNIK: Czapla - Łyduch, Staszewski, Ł. Domoń, M. Domoń - Kornio (60 Sikora), Dziedzic, Winiarski (46 Magiera), Nędza (66 Skiba), Liput - Obrzut (83 Zadencki).
JANINA: Księżarczyk - Ficek, Nahle, Szafran, Sosnowski (46 Ortman) - Kania, Szlęzak (73 Pactwa), Musiał (46 Marszałek), Sierczyński - Ząbek (60 Niewiedział), Witoń.
Faworytem była Janina, ale gdyby nie jeden dobrze wykonany rzut wolny nie wywiozłaby z Wieliczki kompletu punktów. Górnik toczył wyrównaną grę, tyle, że niemal nie stwarzał zagrożenia pod bramką Księżarczyka. Zresztą Janina też okazji klarownych nie miała wiele, o tę jedną okazała się skuteczniejsza.
Goście oczekiwali jeszcze rzutu karnego po starciu bramkarza Górnika z Marszałkiem w doliczonym czasie gry, ale sędzia Noworolnik przewinienia nie widział. Upomniał jedynie za nerwowe reakcje żółtą kartką jednego z rezerwowych Janiny.
Jak to się ładnie określa - był to mecz walki, a więc toczył się długimi fragmentami pomiędzy szesnastkami, przyniósł niewiele spięć pod bramkami, a już na pewno mało ładnych akcji. Coś ciekawszego zaczęło się dziać dopiero w 14 min. Po akcji Liputa lewą stroną i dograniu przed bramkę, niebezpieczeństwo w ostatniej chwili zneutralizował Nahle dobrą interwencją.
Zaraz Janina odpowiedziała kontrą, kończące ją strzały Witonia i Ficka - pierwszy został zablokowany, a poprawka Ficka była sporo niecelna.
W 20 min po faulu na Szlęzaku goście dostali rzut wolny około 18 metrów od bramki. Trener Wojciech Skrzypek zakrzyknął do swoich piłkarzy, by dwóch ustawiło się w murze i ten pomysł okazał się kluczowy. Do piłki podszedł poszkodowany, koledzy w murze wcześniej zasłaniający widok Czapli rozstąpili się w murze, piłka mocno i precyzyjnie bita trafiła w lewy róg bramki Górnika.
Do końca pierwszej połowy więcej prób strzeleckich podejmowali górnicy. W 34 min bardzo groźnie uderzał Liput, na raty, ale poradził sobie bramkarz Janiny. Jeszcze z rzutu wolnego nad poprzeczkę posłał piłkę Nędza, a potem Dziedzic strzelał obok celu.
Po przerwie emocji było jeszcze mniej. W zamieszaniu po rzucie rożnym strzelali Musiał i Witoń, oba uderzenia blokowali wieliczanie. W 55 min Ząbek nie zdążył do piłki rzuconej przed bramkę, a miałby właściwie trafić do pustej, jeszcze w 78 min M. Domoń próbował zaskoczyć bramkarza, ale bez powodzenia.
Najwięcej emocji przyniosła więc sytuacja z ostatnich chwil, gdy ekipa Janina oczekiwała karnego.
MAS