Beskid Andrychów- Nida Pińczow 2-0 (1-0)
1-0 Knapik 35
2-0 Knapik 70, karny
Sędziował Maciej Koster (Kraków). Żółte kartki: Mastek, Czarnik, Syty, Kaczmarczyk, Knapik - Biały, Karpiński. Widzów 600.
BESKID: Syty - Panek, Kmieć, Mastek, Kaczmarczyk - Knapik, J. Cecuga (81 Kliber), Czarnik, Karcz, Chowaniec (87 Penkala) - Fryś (78 Siwek).
NIDA: Ciemiera - Myca, Karpiński, Szafraniec, Madej - Biały (90 Kłos), Sęk, Wilkus (86 M. Mika), Ł. Mika, Sobczyk - Chlewicki.
Andrychowianie bardzo udanie rozpoczęli sezon, pokonując u siebie Nidę Pińczów. Bohaterem spotkania był Knapik, który dwukrotnie wpisał się na listę. Zwycięstwo bardzo ucieszyło fanów Beskidu i grającego trenera, Mirosława Kmiecia. - To bardzo ważne, że mimo dużych problemów kadrowych potrafiliśmy wygrać w premierze. A przecież należy pamiętać, że jeszcze nie mogli wystąpić Jakub Adamus i Sobala.
Andrychowianie byli znacznie lepsi do pauzy, ale Ciemiera skapitulował dopiero w 35. minucie. Po „wrzutce” wykonanej prze Kaczmarczyka Ciemiera wprawdzie sparował strzał, lecz dobitka Knapika z 5. metra była nieuchronna. Beskid powinien zgromadzić w tej fazie spotkania znacznie większą zaliczkę.
Pierwszy kwadrans po pauzie to zdecydowana przewaga Nidy, która przeszła do gwałtownych ataków. W 56. minucie bramkarz gospodarzy Syty popełnił ewidentny faul w obrębie „16” i arbiter słusznie wskazał na „wapno”. Piłkę na 11. metrze ustawił Ł. Mika, ale nie trafił w światło bramki. Ekipa z Pińczowa stworzyła sobie jeszcze dwie wyśmienite sytuacje. W jednej z nich Syty popisowo zażegnał niebezpieczeństwo. O radość dla Andrychowa ponownie zadbał Knapik. W 70. minucie sfaulowano Karcza i sędzia podyktował rzut karny dla Beskidu. Knapik pewnie wyegzekwował „jedenastkę”, Ciemiera został zupełnie zmylony.
- W środę gramy w Wieliczce, to będzie ciężki egzamin. Młodość ma to do siebie, że dziś jest super, a jutro słabo. Ale mam nadzieję, że w meczu z Górnikiem ta zasada nie znajdzie potwierdzenia - powiedział Mirosław Kmieć.
JC/aksbeskid.pl