Niepomyślnie wypadła inauguracja rundy wiosennej w III lidze dla wielickiego Górnika. Dziś przegrał on u siebie z MKS Stąporków, tracąc po bramce w każdej połowie meczu.
Górnik Wieliczka - MKS Stąporków 0-2 (0-1)
0-1 Pałgan 44
0-2 Pałgan 73, karny
Sędziował Grzegorz Noworolnik (Nowy Targ). Mecz bez kartek. Widzów 50.
GÓRNIK: Wygaś - M. Domoń (57 Magiera), Zawartka, Sikora, Ł. Domoń, Łyduch, Górecki (81 Czapeczka), Dziedzic, Kagize (46 Nędza), Skiba (68 Obrzut), Bator.
STĄPORKÓW: Kwiecień - Łuszczyński, Wojasiewicz, Arczewski, Toborek, Stępnik, Kokosza (88 Musiał), Tacij (59 Staszewski), Doroszko, Pach (83 Rybicki), Pałgan.
Ten mecz wcale nie musiał skończyć się porażką drużyny z Wieliczki. Przebieg meczu Górnika z MKS Stąporkowem tak komentuje dla naszego portalu trener gospodarzy, Jacek Mróz:
- Nie da się ukryć, padł dziś nieciekawy wynik. Głównym grzechem moich piłkarzy była do pauzy słaba skuteczność. Dwie okazje miał Skiba, a raz ładnie pokazał się młody Bator, lecz pogubił się w końcowym stadium akcji. Było jeszcze duże zagrożenie dla bramki Stąporkowa w sytuacji ze znaczącym udziałem Kagize. Jednak i wtedy zabrakło postawienie kropki nad „i”. Na domiar złego, krótko przed pauzą objęli prowadzenie rywale. Było to konsekwencją fatalnego kiksu popełnionego przez Marcina Domonia. Piłka przewędrowała wzdłuż linii bramkowej i wreszcie została wepchnięta do siatki.
- Po zmianie stron jakość gry Górnika pogorszyła się zdecydowanie. Wkradł się chaos, podania często nie trafiały do adresatów. Również w tej fazie meczu miał okazję Skiba. Gol na 0-2 został utracony w mocno kontrowersyjnych okolicznościach, po zderzeniu Kokoszy z Łukaszem Domoniem arbiter wskazał na punkt. Można mocno polemizować z tym werdyktem. Od popełnienia kardynalnego błędu nie uchronił się defensor Górnika, Zawartka, ale tej okazji goście już nie wykorzystali - powiedział trener Mróz.
cst