Kmita Zabierzów - Górnik Wieliczka 2-1 (1-1)
1-0 Batko 2
1-1 Łyduch 19
2-1 Burzyński 65
Sędziował Tomasz Piróg (Kraków). Żółte kartki: Burzyński, Koperny, Zalewski - Kapusta, Ł. Domoń, Zadencki. Czerwona kartka Zalewski (84, druga żółta). Widzów 50.
KMITA: Mucha - Pindiur, Woźniak, Suder (50 Kuć), Kanclerz (65 Koperny) - Zalewski, Strojek, Wajda, Burzyński (86 Wszołek) - Nykiel, Batko (89 Hajduk).
GÓRNIK: Juszczyk - Magiera (80 Kupiec), Sikora, Staszewski, Ł. Domoń - Liput, Łyduch, Kapusta, Kagize - Skiba (74 Nędza), Zadencki.
- To dziwne, ale jakoś nie potrafię cieszyć się z pierwszego zwycięstwa Kmity w tym sezonie. Bardziej na przykład satysfakcjonował mnie remis w Pińczowie, gdzie przez ponad pół godziny musieliśmy grać w osłabieniu liczebnym. Mam świadomość, że brak aż czterech wiodących graczy: Grocholi, Kozubowskiego, Wojdały i Kominiaka (kontuzje lub rekonwalescencja) musiał mieć wpływ na poziom naszej gry. Niemniej i tak powinna ona wyglądać lepiej. Zaczęło się idealnie, od efektownego gola strzelonego przez Batkę. Później gra siadła, utrata bramki na 1-1 nastąpiła w kuriozalnych okolicznościach. Łyduch zacentrował z linii końcowej, Mucha nie przypilnował krótkiego rogu, ale piłka wpadła do siatki przy rogu długim. Dobrze, iż bramkowy skutek odniosła ładna akcja Pindiura ze Strojkiem, Burzyński potwierdził drzemiące w nim możliwości. Za cztery dni podejmować będziemy Orlicz Suchedniów - skomentował trener Kmity, Artur Gaweł.
- Ciężko komentować mecz, w którym nieszczęśliwie straciliśmy punkty. Zaczęło się od kiksu Sikory, co przytomnie i ładnym strzałem wykorzystał Batko. Górnik przeprowadził sporo składnych akcji, ale brakowało ostatniego podania. Niemniej i tak padło wyrównanie, przy którym z kolei my mieliśmy wiele fartu. Z linii bramkowej, praktycznie z zerowego kąta, Łyduch chciał oddać dośrodkowanie, ale piłka akurat tak mu zeszła z nogi, że bramkarz Kmity został przelobowany. Mógł się ten mecz potoczyć zupełnie inaczej, gdyby już w drugiej połowie Łyduch wykorzystał doskonałą okazję. Ta szansa niestety przepadła, a na dodatek Górnik stracił drugiego gola. Według mnie nastąpiło to w bardzo problematycznych okolicznościach. Uważam bowiem, że po akcji Liputa należał się nam rzut karny, ale gra nie została przerwana. Poszła odpowiedź Kmity i Juszczyk ponownie skapitulował. Żal mi piłkarzy, zostawili w Zabierzowie sporo zdrowia. W niedzielę jedziemy do Kielc, gdzie mecz z Orlętami będzie konfrontacją „za sześć punktów” - powiedział szkoleniowiec Górnika, Jacek Mróz.