Pogoń Siedlce - Puszcza Niepołomice 2-1 (2-1)
0-1 Sebastian Janik 38, karny
1-1 Mariusz Dzienis 42
2-1 Chinonso Agu 45
Sędziował Mariusz Czyżewski (Olsztyn). Żółte kartki: Rodak, Kwiatkowski, Kozaczyński, Agu – Nowak, Szymonik.
POGOŃ: Kozaczyński – Kwiatkowski, Nowak, Urbański, Guzek – Dzienis, Agu (68 Stromecki), Rodak, Wójcik (85 Starek), Dziubiński (90+3 Augustyniak) – Czerkas (73 Ekwueme)
PUSZCZA: Kwedyczenko – Szymonik, Biernat, Księżyc, Tarasek – Cholewiak (46 Paul), Strózik, Nowak, Popiela (58 Kałat), Janik (74 Lizak) – Moskwik.
Puszcza Niepołomice, wicelider II ligi, przegrała w 24. kolejce z Pogonią Siedlce 1-2. - Przegraliśmy istotne spotkanie, piłka nożna nie jest sportem sprawiedliwym - podsumowywał trener Puszczy Dariusz Wójtowicz, żałując, że jego zespół nawet nie zremisował meczu, który powinien wygrać. - Inaczej widziałem ten mecz, może dlatego, że mam gorączkę... - odpowiadał szkoleniowiec gospodarzy Piotr Szczechowicz.
Wyrównanej walki było sporo na początku meczu. Wreszcie w 37 minucie Paweł Moskwik wyszedł sam na Kozaczyńskiego, a ten zatrzymał go faulem. Rzut karny wykorzystał Sebastian Janik i wydawało się, że oto Puszcza przejmuje kontrolę nad sytuację. A tu przytrafiły się jej kosztowne wpadki...
W 42 min wychodzącą z kontrą drużynę gości rywale zawrócili w połowie drogi, Przejęli futbolówkę i sami poszli z kontrą - po podaniu Urbańskiego Dzienis posłał piłkę do siatki po rękach Kwedyczenki. W doliczonym czasie pierwszej połowy fatalny błąd przytrafił się Kwedyczence, któremu wypadła piłka z rąk po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wójcika. Z okazji skorzystał Agu i z bliska wpakował futbolówkę do siatki.
Przez całą drugą połowę Puszcza szukała metody choćby na najpierw wyrównanie. Bez efektu...
Dariusz Wójtowicz był mocno wstrząśnięty tym co się stało. - Cała druga połowa była rozgrywana na połowie boiska Pogoni. Do tego w pierwszej połowie prowadziliśmy, a po naszych błędach tracimy dwie bramki. Najpierw sami wychodzimy z kontrą, tracimy piłkę i bramkę. Za chwilę po kardynalnym błędzie bramkarza, który po rogu wypuścił piłkę z rąk, tracimy drugą bramkę. Czegoś nam brakuje...
- Wyrównaliśmy po błędzie w ustawieniu rywali, potem drugiego gola zdobyliśmy drugą po stałym fragmencie gry, który ćwiczymy. Czy wynik jest sprawiedliwy? Nie zawsze lepszy wygrywa, a ten, który zdobywa bramki - kwitował trener Pogoni.
ST