Motor Lublin - Garbarnia Kraków 3-0 (3-0)
1-0 Karwan 2
2-0 Kostrubała 5, karny
3-0 Szpak 8
Sędziował Sebastian Załęski (Mazowiecki ZPN). Żółte kartki dla Garbarni: Piszczek, Siedlarz.
GARBARNIA: Szwiec - Piechówka (46 Kalicki), Piszczek, Ryś, Pluta, Rado (60 Fedoruk), Uwakwe, Chodźko (46 Byrski), Leszczak (77 Marut), Siedlarz, Broź.
„Brązowi” nie mogli gorzej zacząć dzisiejszego meczu z Motorem. Już po ośmiu minutach notowali trzybramkową stratę, której nie udało się zmniejszyć, ani tym bardziej odrobić. Wyprawa do Lublina zakończyła się wysoką porażką 0-3.
Przed rokiem kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Batata i Motor bardzo szybko objął prowadzenie. Wtedy jednak odpowiedziała Garbarnia efektownym golem Siedlarza i wróciła do Krakowa bogatsza o jeden punkt. Dziś natomiast też zaczęło się dla „Garbarzy” fatalnie, po czym nastąpiło trzęsienie ziemi.
Zaraz po pierwszym gwizdku arbitra kosztowny błąd popełnił Szwiec, który rozminął się z piłką. Z prezentu skrzętnie skorzystał głową pozostawiony bez opieki młodszy z braci Karwanów, Piotr. Chwilę później faulu we własnym polu karnym dopuścił się Pluta i Kostrubała nie pomylił się z jedenastu metrów.
Jak by nieszczęść było mało, za chwilę spotkał krakowian kolejny cios. Nie bez winy Piechówki i Rysia zadał to uderzenie Szpak. W tej fazie gry bardzo groźnie strzelał z 25 m Siedlarz, ale piłka odbiła się od poprzeczki. Również mógł narzekać na pecha Pluta, który trafił w słupek. Ponadto bliski szczęścia był Broź. Z kolei jeden z graczy Motoru „ostemplował” słupek bramki Szwieca.
Po zmianie stron, co zresztą można było w ciemno przewidzieć, przewaga optyczna należała do Garbarni. Lecz do 20. metra od bramki przeciwnika. Zagrożenie stworzyli tylko Rado i krótko przed końcowym gwizdkiem Broź. Nie ma natomiast żadnego przypadku w tym, że przy obronie dziurawej jak sito ponieśli „Garbarze” kolejną wysoką porażkę…
cst