Niespodziewaną porażkę 0-1 z Concordią w Piotrkowie Trybunalskim poniósł II-ligowy Bruk-Bet Nieciecza. To był zdecydowanie jeden ze słabszych występów podopiecznych Marcina Jałochy w tym sezonie, ale i tak mogli wywieźć jakąś zdobycz, rywale wybijali
Concordia Piotrków Trybunalski - Bruk-Bet Nieciecza 1-0 (0-0)
1-0 Okpara 65
Sędziował Dawid Bukowczan (Żywiec). Żółta kartka - Cygnar.
CONCORDIA: Towarnicki - Kukułka, Karasiak, Okpara, Broniarek, Wrzesiński (82 Wodziński), Juszkiewicz, Sikorski, Wiśniewski (58 Jabłecki), Zaor (72 Błachowicz), Wolan
BRUK-BET: Baran - Ogórek, Jacek, Czarny (80 Jałocha), Zontek - Fedoruk (46 Kot), Prokop, Cygnar (70 Kostek), Szałęga - Szczoczarz, Smółka (60 Ryguła).
- Skoro wynik zły, to i gra nie najlepsza. Przytrafił się nam mecz, w którym zabrakło świeżości, może trochę sił. Przeciwnik wykorzystał stały fragment gry, nasze gapiostwo przy nim i po jedynym celnym strzale w meczu zdobył trzy punkty - komentuje porażkę w Piotrkowie trener Bruk-Betu Marcin Jałocha. - Kolejny raz na wyjeździe rywal tak się wzbogaca naszym kosztem, podobnie było w Łowiczu, tylko, że stamtąd przywieźliśmy chociaż punkt. Szkoda, szkoda... Ale też nie popadajmy w czarnowidztwo, tylko cieszmy się z tego co osiągnęliśmy w pierwszej rundzie. Chcieliśmy być w pierwszej piątce tabeli i jesteśmy, a widać, że panuje w niej duży ścisk, różnice punktowe są naprawdę niewielkie. Nikt nie składa broni.
Concordia podeszła do starcia z liderem z najwyższą ostrożnością. - Pięciu zawodników na stałe zostawało na swojej połowie. Zmuszeni byliśmy rozgrywać atak pozycyjny, ale do tego musimy się przyzwyczaić. Nikt już nie chce z nami grać otwartej piłki - mówi Marcin Jalocha. Choć jego podopieczni nie byli tak przekonujący w ataku, jak w kilku wcześniejszych meczach to i tak mogli pokusić się o bramki. W pierwszej połowie szanse mieli Smółka, po którego strzale rywali wybijali piłkę z linii bramkowej i Prokop, który chciał zmieścić piłkę obok słupka, ale też została w ostatniej chwili wybita. W końcówce meczu bramkarz Concordii ratował swój zespół w ogromnym zamieszaniu w swoim polu karnym, zatrzymując piłce drogę do bramki.
Jedyny gol padł w 65. minucie przytomnością w polu karnym gości wykazał się w zamieszaniu Okpara.
- Jakoś gdy tylko zostajemy liderem, niedobrze to na nas działa, bo nie potrafimy się utrzymać w tym miejscu dłużej niż kolejkę. Ale pozostajemy współliderem tabeli i jeśli rozegramy jeszcze dwie kolejki z rundy rewanżowej będziemy się chcieli w ścisłej czołówce utrzymać - zapowiada trener Bruk-Betu.
MAS