GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 2-0 (0-0)
1-0 Rakels 84
2-0 Beliancin 90+3, karny
Sędziował Jacek Zygmunt (Jarosław). Żółte kartki: Kowalczyk, Rzepka - Berliński, Fechner.
GKS: Sabela - Rzepka, Napierała (13 Hołota), Kowalczyk, Sobotka - Beliancin, Chmiel - Goncerz (46 Chwalibogowski), Zachara (75 Feruga), Pitry - Rakels.
SANDECJA: Kozioł - Fechner, Froehlich, Midzierski, Woźniak - Berliński - Leśniak (46 Burkhardt), Gawęcki, Jędrzejowski - Wiśniewski (80 Chmiest), Aleksander.
Skończyła się seria Sandecji - 10 spotkań bez porażki, Zespołem Mariusza Kurasa wstrząsnęły ostatnie minuty meczu w Katowicach. Stracili w nich dwie bramki. Deniss Rakels w 82 minucie i z rzutu karnego w 90 minucie Jan Beliancin zapewnili GKS-owi zwycięstwo.
GieKSa zaatakowała rywala już w pierwszych minutach meczu. Dogodne sytuacje stworzyli Damian Chmiel i Deniss Rakels. Łotysz mógł wyprowadzić GKS na prowadzenie już w 7 minucie, kiedy to po tym jak piłkę "wypluł" bramkarz Sandecji Marek Kozioł, spudłował strzelając na pustą bramkę. Chwilę później nieskuteczny był Damian Chmiel, swobodnie wbiegł sobie w pole karne, a strzelił tuż obok bramki. W 43 min Goncerz uderzył mocno na bramkę Kozioła, z niepewnej interwencji Kozioła mógł skorzystać Rakels, ale nie zdążył do piłki.
II połowa też od początku nie zachwycała poziomem. Sandecja miała optyczną przewagę, ale bramkowych sytuacji niemal nie stwarzała. W 67 min Gawęcki główkując pomylił się nieznacznie. To była najlepsza szansa gości.
W 82 min po dośrodkowaniu Chwalibogowskiego, piłkę z bliska strzałem w przeciwgległy róg wpakował Rakels. W doliczonym czasie po faulu Berlińskiego na Chmielu sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u. Pewnym egzekutorem okazał się Beliancin.
DARO/gieksa.pl