GKS Katowice - Kolejarz Stróże 0-1 (0-1)
0-1 Wolański 11
Sędziował Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Farkasz, Belianczin - Niane, Walęciak. Czerwona kartka - Niane (79, druga żółta).
GKS: Sabela - Farkasz (77 Jarka), Rzepka, Kowalczyk, Kaciczak - Goncerz, Belianczin, Cholerzyński (46 Zachara), Chmiel - Hołota, Pitry (64 Feruga).
KOLEJARZ: Lisak - Cichy, Markowski, Szufryn, Walęciak - Stefaniak, Cebula (67 Zawadzki), Niane, Chrapek - Wolański (76 Zawiślan), Kowalczyk.
Porywającego widowiska w Katowicach nie było, więc o atrakcje postarał się trener Kolejarza Przemysław Cecherz. Żył meczem nawet bardziej niż niektórzy piłkarze na boisku, sporo się nagestykulował, nakrzyczał, namachał, ale opłacało się. Kolejarz z teoretycznie trudnego terenu przywiózł trzy punkty.
Inna rzecz, że zwłaszcza w pierwszej połowie gospodarze za wiele nie pokazali, nawet zaczęły pobrzmiewać z trybun gwizdy kibiców, czekających od maja na zwycięstwo GKS-u.
Kolejarz prowadził po tej części 1-0, po golu Janusza Wolańskiego, który zamienił na bramkę podanie Macieja Kowalczyka. A mogło być 2-0, bo sędzia nie uznał jeszcze jednego trafienia Kolejarza, odgwizdując faul w ataku Kowalczyka na Sabeli.
Po przerwie gospodarze, wspierani już dopingiem, prezentowali się lekko lepiej, ale stróżanie uważnie pilnowali prowadzenia.
- Byliśmy nie tyle lepsi od GKS-u, co skuteczniejsi. W defensywie i w ofensywie, o tę jedną bramkę - oceniał po meczu trener Kolejarza.
- Mamy ogromne problemy, gramy zbyt schematycznie. GKS Katowice nie powinien w taki sposób traktować swoich kibiców - gorzko kwitował porażkę trener GKS-u Rafał Górak.
st