Lider z Niecieczy (chyba można się powoli przyzwyczajać do tego określenia drużyny Duszana Radolskiego...) nie stracił w Bytomiu bramki i pozostanie na tym zaszczytnym miejscu przynajmniej do następnej kolejki, ale mógł zyskać więcej. Był wyraźnie lepszy w pierwszej połowie, także w drugiej przeważał długimi fragmentami. Gospodarze wiele zawdzięczają swojemu bramkarzowi Jurajowi Balażowi.
W 10 min wracający do futbolu po kontuzji Słowak wygrał w sytuacji sam na sam z Ceglarzem, potem wyczuł intencję Trafarskiego, a w 26 min wyręczył go słupek po strzale Biskupa w zamieszaniu pod bramką. W tej części gry bytomianie raz próbowali zagrozili Nowakowi, ale Pietrowski nie trafił w bramkę.
Po przerwie Polonia zagrała nieco odważniej, ale to Termalica wciąż była bliżej wygranej. Tylko że gospodarze mieli w bramce Balaża. Wystawiali go na próbę Rybski, znów Biskup i Ceglarz. Ten ostatni był bliski szczęścia, ale bramkarz Polonii wybił piłkę po jego strzale spod poprzeczki.
Szanse na wykazywanie się miał w tej części gry także bramkarz Termaliki. W 62 min z rzutu wolnego groźnie strzelał Świerczok, a gdy Nowak wybił piłkę musiał też radzić sobie z dobitką Gamli. W końcówce spotkania zatrudniali go jeszcze Killar, a Świerczok znów wywołał najwyższą mobilizację, gdy wykonywał minimalnie niecelnie rzut wolny
- Gdyby w naszej grze nie szwankowała skuteczność, to na pewno zdobylibyśmy 3 punkty. 60 minut graliśmy bardzo dobrze, mieliśmy 4,5 dobrych sytuacji. Ale jak się nie strzeli, to potem jest się w końcówce w nerwach - przyznawał po meczu Duszan Radolsky.
Dariusz Fornalak, trener Polonii oceniał: - W pierwszych 45 minutach nie mieliśmy nic do powiedzenia, mogliśmy tylko patrzeć jak lider rozgrywa piłkę i zbliża się w kierunku naszej bramki. Cieszy, że rozmowy w przerwie poskutkowały. Zmieniliśmy grę, wyrównała się i niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić na naszym rywalu.To dla nas bardzo cenny punkt.
DARO