Nic się w małopolskim królowaniu w I lidze nie zmieni. Sandecja na swoim boisku nie dała szans Termalice Bruk-Betowi Nieciecza, choć rozmiary wygranej w Nowym Sączu w 9. kolejce rozgrywek tego sezonu nie były tak duże jak pamiętne 4-0 w poprzednim sezonie. Tym razem bramek dla Sandecji padło o połowę mniej.
Sandecja Nowy Sącz - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2-0 (1-0)
1-0 Gawęcki 13
2-0 Aleksander 38, karny
Sędziował Tomasz Wajda (Żywiec). Żółte kartki: Fechner – Jarecki. Widzów 2500.
SANDECJA: Kozioł - Fechner, Frohlich, Midzierski, Woźniak - Szczepański (57 Szeliga), Berliński, Gawęcki, Janic (75 Eismann) - Burkhardt - Aleksander.
TERMALICA: Nowak - Ł. Kowalski (65 Skołorzyński), M. Kowalski, Pleva, Jarecki - Kubowicz , Baran (80 Martuś), Ceglarz, Biskup (65 Drozdowicz) - Rybski - Szczoczarz.
Środowe starcie miało być dla Sandecji przedłużeniem serii bez porażki. We wcześniejszych dwóch meczach"biało-czarni" zdobyli cztery punkty (wygrana z Piastem. remis z Polkowicami). Termalica z kolei w sobotę po raz pierwszy w rozgrywkach uległa rywalowi. - Do tej porażki nie ma sensu już wracać. Gramy dalej. Mamy potencjał. W spotkaniu z Sandecją chcemy wygrać - zapowiadał bramkarz Termaliki, Sebastian Nowak. Straszakiem na obrońców Sandecji i Marka Kozioła miał być Łukasz Szczoczarz, który w 8. kolejce dwa razy wpakował piłkę do siatki.
W drużynie gości nie mogło zagrać trio - Karol Piątek, Arkadiusz Mysona oraz Jakub Czerwiński. W szeregach gospodarzy zabrakło jedynie borykającego się z urazem Marcina Chmiesta. Zresztą trener Mariusz Kuras od pierwszej minuty posłał do boju dokładnie taką samą jedenastkę jak w spotkaniach z Polkowicami i Piastem Gliwice.
Od pierwszych minut zaatakowali miejscowi. Na efekt nie trzeba było długo czekać. W 13 min Arkadiusz Aleksander podał do Dariusza Gawęckiego, a pomocnik Sandecji w sytuacji sam na sam z Nowakiem płaskim strzałem posłał piłkę do siatki. W 38 min na pierwszy plan znowu wyszła ta sama dwójka. Tym razem to Aleksander strzelił bramkę. Napastnik Sandecji strzałem w górny róg wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul Jareckiego na Gawęckim.
Co prawda pierwsza połowa na pierwszy rzut oka miała wyrównany charakter, ale to co najważniejsze - skuteczność - było po stronie miejscowych. Po zmianie stron obraz gry był podobny. W 55 min ładnie z rzutu wolnego uderzył Filip Burkhardt, ale Nowak złapał piłkę. Goście niesamowicie groźnie atakowali, ale Kozioł nie dał się pokonać. Neutralizował strzały Rybskiego i Szczoczarza, także Drozdowicza.
sandecja.pl/ daro
Zdaniem trenerów
Mariusz Kuras, Sandecja:
– Najważniejsze są dla nas zdobyte trzy punkty. Cenię i szanuję trenera Radolsky’ego, z którym pierwszy raz w życiu udało mi się wygrać. Mimo prowadzenia dwoma bramkami, nie byłem pewien końcowego rezultatu. Moje obawy potwierdziły się w drugiej połowie, w której goście przejęli inicjatywę. Na szczęście czujna była nasza obrona i rywale gola nie zdobyli. Żałuję tylko, że w końcówce Marcinowi Woźniakowi nie udało się posłać piłki do siatki, byłoby to właściwe ukoronowanie jego świetnej postawy.
Dusan Radolsky, Termalica Bruk–Bet:
– Pokazaliśmy dobrą piłkę, prowadziliśmy otwartą grę. O porażce przesądziły bramki tracone po własnych błędach. Uważam, że stworzyliśmy ciekawe derby regionu, które mogły podobać się publiczności. Z przebiegu meczu zasłużyliśmy jednak na remis. Cieszę się, że coraz lepiej spisują się szeroką ławą wchodzący do składu piłkarze młodego pokolenia.
termalica.brukbet.com