Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 1-0 (0-0)
1-0 Zawadzki 54, karny
Sędziował Tomasz Garbowski (Kluczbork). Żółte kartki: Kamiński, Iwan, Napierała.
SANDECJA: Różalski - Makuch, Frohlich, Jan Cios, Choruzi - Bębenek, Berliński, Dariusz Zawadzki (85 Niane), Gawęcki, Piegzik (79 Jonczyk) - Aleksander (73 Chlipała).
GKS KATOWICE: Gorczyca - Kamiński, Napierała, Uszalewski, Niechciał - Goncerz, Nowak, Hołota (70 Cholerzyński), Iwan, Plewnia (85 Siedlarz) - Kaliciak (70 Mikulenas).
Sandecja Nowy Sącz znów zwycięska u siebie. Po wielkiej walce pokonała prowadzony przez Adama Nawałkę GKS Katowice 1-0 (0-). Jedynego gola z rzutu karnego zdobył Dariusz Zawadzki. Nawałkę, który przed kilkoma laty prowadził Sandecję w III lidze, powitano w Sączu urodzinowymi prezentami, ale na tym przyjemności się skończyły. Po meczu pełnym walki katowiczanie też nie zdobyli sądeckiej twierdzy. Żaden gość jeszcze w tym sezonie tu nie wygrał.
Sandecja wygrała trzeci ligowy mecz z rzędu. Przed nim gospodarze byli pewni swego, bowiem forma w ostatnich spotkaniach napawała optymizmem. Jedynym poważnym problemem była kontuzja Petara Borovićanina, której nabawił się kilka dni wcześniej. Lewy obrońca należy w tym sezonie do najlepszych zawodników Sandecji. Zastąpił go Marijan Choruzi. Litwin w dotychczasowych meczach grywał bardzo rzadko.
Sandecja od początku spotkania ruszyła do zdecydowanych ataków. Jednak pierwszą groźną akcję stworzyła drużyna przyjezdnych. W dogodnej sytuacji znalazł się Iwan, ale jego strzał poszybował nad poprzeczką. W 15 min mocne uderzenie z dystansu oddał Zawadzki. Gorczyca pewną interwencją zdołał wybić piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi z 22 metrów strzelał Nowak. Różalski nie miał jednak problemów z wyłapaniem piłki. Końcówka pierwszej połowy nie przyniosła zbyt wielu emocji. Sandecja posiadała optyczną przewagę. Bramkarza gości starał się zaskoczyć Aleksander i Gawęcki. Pierwsza połowa nie obfitowała w zbyt wiele groźnych sytuacji podbramkowych. Jednak kibice nie mogli narzekać, bo obie drużyny toczyły bardzo zacięty pojedynek.
W pierwszym kwadransie po przerwie goście zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. W 50 min na czystą pozycję wyszedł Aleksander. Po jego strzale piłkę z trudem odbił Gorczyca. Futbolówka ponownie trafiła pod nogi napastnika Sandecji. Tym razem Aleksander miał przed sobą pustą bramkę, ale fatalnie spudłował. Chwilę później w obrębie szesnastki bardzo aktywny Bębenek został sfaulowany przez Niechciała i sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Zawadzki. Po strzeleniu gola mecz się zaostrzył. Goście przez długi czas nie potrafili odpowiedzieć żadną składną akcją. Dopiero w 77 min dobrą sytuację miał Cholerzyński, jednak piłka poszybowała obok bramki. W końcówce dwukrotnie szansę na podwyższenie rezultatu miał Gawęcki. Sporo emocji było w doliczonym czasie gry. Świetną sytuację na wyrównanie zmarnował Iwan, który posłał piłkę nad poprzeczką. Ponownie przed szansą na gola dla gospodarzy stanął także Gawęcki, ale próbując z ponad 40 metrów przelobować bramkarza nie trafił do pustej bramki.
LIM