- Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Oddaliliśmy się dzięki niemu od Wisły na 8 punktów i w ten sposób odsunęliśmy też od siebie tę grupę zespołów, która będzie walczyć tylko o utrzymanie. Już się bardzo niecierpliwiliśmy tym brakiem wyjazdowego zwycięstwa. Bo dobra gra w meczach wyjazdowych była, ale nie przynosiła oczekiwanych wyników. Dziś było i jedno i drugie - mówi po meczu w Płocku zadowolony napastnik Sandecji Arkadiusz Aleksander.
- Ale i trochę nerwowości...
- Sami ją sobie sprowadziliśmy na głowę, tracąc w ciągu pięciu minut dwie bramki. Chyba za szybko uwierzyliśmy, że prowadząc 3-0 już wygraliśmy. W ciągu pięciu minut straciliśmy dwie bramki, ale Zdążyliśmy jeszcze strzelić czwartą bramkę.
- Wasze prowadzenie 3-0 oddawało to, co się działo na boisku?
- Tak, mieliśmy bardzo dużą przewagę, mogliśmy strzelić więcej bramek, mieliśmy jeszcze przynajmniej dwie dobre okazje, sam trafiłem w poprzeczkę.
- W Wiśle zmienił się trener, Dariusza Kubickiego zastąpił Jan Złomańczuk, można się było spodziewać efektu "nowej miotły", ale widać jeszcze nie zadziałał...
- Właśnie dlatego obawialiśmy się tego meczu, bo zmiana trenera mogła dać pozytywny impuls zespołowi Wisły, ale sami mieliśmy plan , by zagrać tak ofensywnie jak w spotkaniach u siebie. Być może wcześniej w wyjazdowych meczach graliśmy zbyt defensywnie, teraz chcieliśmy to zmienić.
- Dla waszej pozycji w tabeli to niezwykle ważne zwycięstwo.
- Daje nam 8 punktów przewagi nad Wisłą, oddaliliśmy się od grupy zespołów, które będą walczyć tylko o utrzymanie. Tym bardziej cenna ta wygrana.
- Będzie świętowana?
- Nie, nie, na świętowanie będzie czas po sezonie.
MAS