Zanim mecz rozpoczął się na dobre, goście prowadzili już 1-0 po ładnym strzale zza pola karnego. Strata bramki podziałała na Kliny jak płachta na byka i do przerwy było 3-1 dla gospodarzy. Po długim wrzucie piłki z autu Paweł Szpak główkował w poprzeczkę, a z celną dobitką pospieszył Waldemar Stelmach. Ozdobą meczu był gol na 2-1. Grzegorz Gaszyński uderzył nie do obrony z 35 metrów. Pędząca z ogromną prędkością piłka ugrzęzła w siatce tuż przy słupku, a bramkarz gości nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Do przerwy Kliny przeprowadziły jeszcze kilka ciekawych akcji, podwyższając wynik na 3-1.
Co ciekawe, do przerwy goście wcale nie byli zespołem dużo gorszym od Klinów. Zwłaszcza długie wrzuty z autów oraz rzuty rożne siały zamęt pod bramką gospodarzy. W tym meczu piłka chciała jednak wpadać głównie do siatki Błękitnych.
Druga połowa przez długi czas była wyrównana, aż wreszcie Marek Białkowski celnym strzałem zamknął akcję Tomasza Rodackiego i praktycznie przesądził o wyniku. Wcześniej groźnie wyglądającej kontuzji doznał Marcin Swajdo, kopnięty w głowę przez obrońcę gości, przy próbie dobitki własnego strzału, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. W końcówce meczu Błękitnych dobili celnymi strzałami Filip Waligóra oraz dwa razy Paweł Szpak.
kliny.futbolowo.pl, rm