Wisła Czernichów – Powiśle Ochodza 3-2 (2-0)
1-0 K. Łęcki 19 (karny)
2-0 K. Łęcki 38
2-1 K. Piszczek 73
3-1 K. Łęcki 87
3-2 K. Piszczek 90
Sędziował Krzysztof Maćkowski. Żółte kartki: Banach – Grzebinoga. Widzów 150.
WISŁA: Grzywa – Widłak, Zabagło, Maczek, Bielecki – Szczypczyk, D. Łęcki, Knapik, Szymański (46 Banach) – Stawowiak, K.Łęcki.
POWIŚLE: Domagała – Łazarz, Cerek, Pospuła, Kaczor (46 Marczyk) – Kapera, Grzebinoga (46 Knapik), Kozak, Ł. Piszczek – Nóżka (60 Piszczek), Urban.
Była 87 min gry, goście ambitnie walczyli o remis, gdy z szybką kontrą wyszli miejscowi. Adam Stawowiak dośrodkował, a Konrad Łęcki z 10 metrów uderzył z woleja tak, że gdyby naprzeciw stał Jerzy Dudek w najlepszych latach swej gry, też byłby bez szans. Strzelcowi należą się gratulacje za odwagę – piłka wcale nie była łatwa i wielu, grających w znacznie wyższych klasach, zawodników obawiałoby się ośmieszenia, zagrywając bardziej zachowawczo. To była już trzecia bramka Konrada Łęckiego. Pierwszą zdobył z rzutu karnego strzałem pod poprzeczkę, drugą głową z podania Szczypczyka, trzecią, tak ładną, z podania Stawowiaka.
Goście zaczęli trafiać dopiero, gdy wszedł na boisko Krzysztof Piszczek, choć pierwszą okazję bramkową mieli w 28. minucie, gdy Kapera minimalnie chybił będąc sam na sam z bramkarzem, podobnie zresztą jak w 55. minucie Łukasz Piszczek.
Mecz żywy, ciekawy, a tym, którzy C-klasowy mecz pod lasem w Czernichowie przedłożyli nad oglądanie w telewizji rozgrywanego w tym samym czasie spotkania Lechia Gdańsk– Wisła Kraków, fatygę wynagrodziła przepiękna bramka Konrada Łęckiego.
Czernichowianie powoli odbudowują swą niegdyś A-klasową drużynę. Słusznie zaczynają od infrastruktury. Specjalnie dla nawodnienia boiska wykopali studnię, co pozwala polewać płytę bez obciążania klubowego budżetu. Jeszcze pół godziny przed meczem zraszacze zwilżały suche boisko.
ACH