Dziecanovia Dziekanowice - Jawor Jawornik 4-2 (3-1)
Gole: Daniel Stasiak, Mariusz Stasiak, Piotr Miękina, Paweł Ładyga - Węgrzyn, Piskorz
JAWOR: J. Podoba – Siuta, M. Łapa I (15 Kiełbowicz), Węgrzyn, Cudak – M. Podoba, M. Łapa II, Morlak, Światłoń – Piskorz, Hudaszek.
Do spotkania z liderem Jawor przystąpił w osłabionym składzie. Brak Woźniaka, Pilcha, S. Łapy, Machalskiego, Ocentkiewicza i Wójcika oznaczał ból głowy dla trenera Piskorza, zwłaszcza że na ławce rezerwowych siedział tylko Kiełbowicz. W dodatku na samym początku meczu kontuzji doznał M. Łapa I, co zburzyło szyki obronne przyjezdnych. Bramka na 1-0 oraz 3-0 wpadła w bardzo podobnym stylu. Lewy pomocnik Dziecanovii ograł Siutę i podał na 5. metr do napastnika, który z łatwością umieścił piłkę w siatce. Druga bramka dla lidera wpadła po błędzie Morlaka. Dryblując na 16. metrze, oddał z łatwością futbolówkę napastnikowi Dziecanovii, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w sieci. Taki wynik utrzymywał się do 40 minuty, kiedy to po wrzuceniu piłki w pole karne przez Hudaszka, najprzytomniej zachował się Węgrzyn i mierzonym strzałem obok słupka pokonał bramkarza gospodarzy. Goście mogli schodzić na przerwę w lepszych humorach, jednak widocznie zabrakło im szczęścia. Najpierw po prostopadłym podaniu od M. Podoby w sytuacji sam na sam znalazł się Hudaszek, jednak zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i uderzył w bramkarza. Kolejną okazję do poprawienia rezultatu w pierwszej połowie miał Morlak. Po doskonałym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, źle uderzył piłkę głową i bramkarz Dziecanovii dość szczęśliwie wyłapał piłkę. Również gospodarze mieli doskonałe sytuacje do powiększenia przewagi, jednak przytomna postawa bramkarza uchroniła gości przed stratą kolejnych bramek.
Dziecanovia od gola zaczęła jednak drugą połowę.
Ostatnie 30 minut należało do przyjezdnych, stwarzali coraz to dogodniejsze sytuacje bramkowe. Najpierw po doskonałym podaniu z głębi pola, z 10. metrów przestrzelił Siuta. Później świetne sytuacje zmarnowali Morlak oraz Hudaszek. Ostatnie trafienie w tym meczu zaliczył Piskorz, który fenomenalnym strzałem z rzutu wolnego pokonał zaskoczonego golkipera gospodarzy. W końcówce swoją szanse miał jeszcze Hudaszek, jednak uderzył zbyt lekko z rzutu wolnego.
Maciej Pilch