Piłkarze Spartaka podróżowali na mecz z przygodami. Najpierw stanęli w korku, gdyż w Koniuszy odbywały się dożynki. Później autobus, którym jechali miał awarię. Gdy już goście dotarli, to Pogoń zażądała jeszcze tzw. konfrontacji. W efekcie mecz zamiast o 17 zaczął się o 18...
Spartak już w 1. minucie miał znakomitą okazję, ale Hubert Maniak trafił w słupek. Gospodarze byli bardziej precyzyjni. W 12. minucie Nowak uderzył zza pola karnego i bramkarz z Charsznicy był bez szans. Niebawem przyjezdni wyrównali. Po dokładnym zagraniu Łukasza Miśka Jarosław Hajek znalazł się w sytuacji "sam na sam" i ją wykorzystał.
Po przerwie przeważał Spartak i miał parę okazji, m.in. Ł. Karolczuk trafił w słupek. W 60. minucie padł nawet gol, ale ze spalonego i nie został uznany. W 72. minucie zespół z Charsznicy zdobył zwycięską bramkę. Strzelił ją w zamieszaniu podbramkowym Borgiasz, który szedł na boisku minutę wcześniej.
Pod koniec Pogoń dążyła do wyrównania, miała kilka sytuacji (m.in. strzał w poprzeczkę), ale obrońcy Spartaka spisywali się bardzo czujnie. Goście wyprowadzili trzy kontry i też mogli zdobyć bramkę.
rst