Iskra Radwanowice - Niegoszowianka Niegoszowice 1-1 (0-1)
0-1 Jaros 43
1-1 A. Armatys 84
Żółte kartki: Janik, Całek - Machlowski. Widzów 100.
ISKRA: Durak - Urbańczyk, Bergel, Janik, Wiśniewski - Szajnowki (46 A. Armatys), Frączek (56 Jaworski), Chochół, G. Armatys (65 Mirek) - Wróblewski (80 Datoń), Całek.
"Derbowy" mecz zgromadził na trybunach sporo kibiców, którzy na brak emocji nie mogli narzekać. Pierwsza połowa była wyrównana, było w niej dużo walki i mało składnych akcji. Obie drużyny za cel postawiły sobie nie stracić bramki. Szansę dla gospodarzy miał Całek, dla gości Dębowski. Gdy wydawało się, że do przerwy będzie bez bramek, błąd w ustawieniu w obronie Iskry wykorzystał Jaros, który wygrał pojedynek z Durakiem.
Druga połowa to zdecydowane ataki gospodarzy i umiejętna obrona korzystnego wyniku przez gości. Iskra grała szybciej i stworzyła sobie trzy stuprocentowe sytuacje, jednak Całek i dwukrotnie A. Armatys nie potrafili ich wykorzystać. Goście ograniczyli się do przerywania akcji Iskry i wyprowadzania kontr. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 0-1 wyrównującą bramkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu podbramkowym zdobył A. Armatys.
Po meczu swego niezadowolenia nie krył trener Iskry Krzysztof Bergel:
- Goście zdobyli punkt, my straciliśmy dwa, a mogło być inaczej gdybyśmy w drugiej połowie wykorzystali nasze szanse. Nasza gra nie wygląda jeszcze dobrze, choć po przerwie było już kilka ciekawych akcji. Te dwa stracone punkty trzeba odrobić w kolejnych meczach, co nie będzie łatwe, gdyż większość spotkań w naszej grupie nazwać można derbowymi, a w nich wszystko jest możliwe.
kb