Zwierzyniecki miał trudną przeprawę z Lotem, ale trochę z własnej winy. W 20. minucie Filipowski powstrzymał faulem wychodzącego na czystą pozycję zawodnika z drużyny z Balic i zobaczył czerwoną kartkę. Krakowianie, mimo że grali od tej pory w dziesiątkę, potrafili strzelić jeszcze trzy bramki, choć tę ostatnią dopiero w ostatniej minucie.
Wszystkie trzy zdobył junior Jarosław Dziura. Pierwszą po indywidualnej akcji, w której minął obrońcę i uderzył obok bramkarza. Kolejne dwie - strzałami z ok. 25 m w lewe i prawe "okienko"! Co ciekawe, gole padły po uderzeniach raz lewą, raz prawą nogą... Gwoli uzupełnienia, pierwszą bramkę dla Zwierzynieckiego strzelił Kosior - po dograniu z boku.
- Wiosnę mamy zawsze lepszą. Nasza strata do lidera jest duża, ale będziemy walczyć do końca, by ją odrobić! - powiedział po kolejnym zwycięstwie Krzysztof Klauze, trener Zwierzynieckiego.
rst