Galicja Raciborowice - Iskra Radwanowice 1-3 (1-2)
1-0 Kusia 18
1-1 Bergel 29
1-2 Datoń 38
1-3 Całek
ISKRA: Durak - Urbańczyk, Bergel, Janik, Armatys - Jaworski, Datoń (60 Grela), Frączek, Szajnowski (78 Piekarczyk), Całek - Wróblewski.
Pierwsze minuty to spokojna gra z obu ston i czekanie na błąd przeciwnika, ten przydarzył się Iskrze i Kusia strzałem w "długi" róg dał prowadzenie Galicji.
Bramka ta podziałała mobilizująco na gości, którzy zaczęli grać lepiej i doprowadzili do remisu. W zamieszaniu podbramkowym przytomnie zachował się Bergel nie dając szans bramkarzowi gospodarzy. Druga bramka dla Iskry padła po rajdzie prawą stroną Datonia. W pierwszej połowie goście mieli jeszcze kilka okazji, ale nie zdołali zdobyć trzeciej bramki; najbliżej był Wróblewski, ale trafił w słupek. Gospodarze ograniczyli się do strzałów z dystansu.
Druga połowa to spokojna gra Iskry, która kontrolowała wynik i chaotyczne ataki Galicji. Przełomowym momentem był trzeci gol zdobyty przez Całka, który wyraźnie podciął skrzydła gospodarzom. Iskra zaczęła umiejętnie bronić wyniku i wyprowadzać groźne kontry. Na niewiele gospodarzom pozwalała formacja obrony Iskry, którą kierował stoper Urbańczyk, a wtórował mu na lewej stronie kapitan drużyny Janik, który był nie do przejścia. W końcówce Galicja mogła strzelić drugą bramkę, ale Duraka uratował słupek. Iskra powinna wygrać wyżej, ale nie wykorzystała kilku stuprocentowych okazji.
Po meczu zadowolenia nie krył wiceprezes Iskry, Włodzimierz Francuz: - Pierwsza nasza wygrana na wyjeździe - to ważne, ale do końca rundy jeszcze kilka meczów. Trzeba się sprężyć i powalczyć do samego końca.
KB