Gospodarze objęli prowadzenie po dalekim wyrzucie Błachacza z autu, prosto na głowę do Gawlika, który uderzył bokiem, a piłka od słupka wpadła do siatki. Niedługo po przerwie Strażak niespodziewanie wyrównał. Po centrze z kornera w zamieszaniu goście kopnęli futbolówkę do bramki, obrońca Czarnych ją wybił, ale w momencie gdy już zdążyła minimalnie przekroczyć linię bramkową. Przy stanie 1-1 zespół z Kokotowa wyprowadził kontrę, ale ich zawodnik nie trafił do pustej bramki! W 83. minucie miejscowi zdołali zdobyć zwycięskiego gola. R. Klima posłał z głębi pola wrzutkę na 11. metr, do piłki wyskoczył Gawlik i z trudnej pozycji trafił głową do siatki.
- Do przerwy powinniśmy prowadzić nie 1-0, ale 5-0 - mówi Piotr Gruszka, grający trener Czarnych. - Nie wykorzystywaliśmy okazji, albo źle strzelaliśmy albo bronił bramkarz. Gawlik, który drugiego gola zdobył z naprawdę ciężkiej pozycji marnował sytuacje z bliska. Ja też dwóch nie wykorzystałem. Zamiast sobie ustawić mecz już na wstępie, do końca było nerwowo. A gdyby goście strzelili na 2-1, bo mieli wyborną szansę, to nie wiem czy byśmy choćby zremisowali.
rst