Bystry Nowe Bystre – Czarni Czarny Dunajec 4-1 (3-0)
1-0 Salamon 9
2-0 Salamon 19
3-0 Salamon 29
3-1 Bandyk 55 (karny)
4-1 Malacina 72
Sędziował Czesław Żądło z Rokicin Podhalańskich.
BYSTRY: Graca – M. Żołnierczyk, A. Żołnierczyk, Zep (70 Styrczula) Mitoraj, Bobak, Jaszewski, Potrząsaj, Prokop (46 Pajda), Salamon, Malacina.
CZARNI: Kajmowicz (46 Czyż) – Gacek (46 Pawłowski), A. Głowacz, Szwajnos, Gruszka, Marek Topór, M. Głowacz, Kantor (46 Rubiś), Bulas, Bandyk, Peterman.
Bystry w pierwszych trzech kwadransach znokautował Czarnych. Jego składne akcje skrzydłami (największe zagrożenia stwarzał Malacina) siały spustoszenia w szeregach obronnych gości. Ci, wyglądali jak dzieci zagubieni we mgle. Pod sporym naporem miejscowych tylko 9 minut przyjezdni zachowali czyste konto. Potem niemal z dokładnością szwajcarskiego zegarka zdobywali kolejne gole. Klasycznym hat trickiem popisał się Salamon. Przy pierwszej zdobyczy bramkowej spory udział miał Malacina, który na skrzydle wymanewrował dwóch rywali i wrzucił piłkę na 5 metr do wspominanego Salamona. Temu nie pozostało nic innego tylko dołożyć nogę. Drugie trafienie poprzedziła akcja z defensywy zapoczątkowaną przez M. Żołnierczyka. Ten crossowym podaniem uruchomił na skrzydle Malacinę, który ponownie ośmieszył defensywę rywala, mijając niczym tyczki slalomowe dwóch zawodników i dograł na „czysto” do Salamona. Trzeciego gola sam sobie wypracował. Była to indywidualna akcja. Piłkarze Czarnych stali jak zamurowani, a ten swobodnie ich mijał i w sytuacji sam na sam nie dał najmniejszych szans obrony Kajmowiczowi, który po przerwie zmieniony został na Czyża.
W pierwszych trzech kwadransach goście mieli ogromne problemy z przedostaniem się na pole karne Bystrego. Próbowali wrzutek, strzałów z dystansu i ze stałych fragmentów gry. To wszystko nie miało najmniejszych szans powodzenia.
Czarni w przerwie dokonali zmian i postawili wszystko na jedną kartę. Zmiana bramkarz okazała się strzałem w dziesiątkę, gdyż Czyż wybronił dwie sytuacje sam na sam z Salamonem i Pajda. W 55 minucie szarża Bandyka została nieprawidłowo powstrzymana przez Zepa i arbiter wskazał na punkt oddalony 11 metrów od bramki. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość. To było jednak wszystko na co w tym meczu było stać gości, albo na co pozwolili im miejscowi. Ci w końcówce meczu postawili kropkę nad „i”. Po jednej z kontr Jaszewski idealnie obsłużył Malacinę, a ten w sytuacji sam na sam minął bramkarza i ulokował futbolówkę w pustej bramce. Ten gol całkowicie odebrał Czarnym ochotę do dalszej gry.
(LES)