Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Małopolska > Seniorzy > A klasa (Podhale)

Bystry Nowe Bystre – Lubań Tylmanowa 2-5 (0-2)

Bramki: Malacina 51, Jaszewski 71 – samobójcza 17, M. Konopka 23, 58, K. Ciesielka 62, J. Noworolnik 86.
Sędziował Marek Ciężobka z Nowego Targu. Żółte kartki: K. Ciesielka.
BYSTRY:
Graca – M. Żołnierczyk, Mitoraj (62 Styrczula), Zep, Prokop, Słodyczka, Jaszewski, Potrząsaj, Malacina, Powrózek (46 Bobak), Malczewski (75 Salamon).
LUBAŃ:
Salamon – Piksa, P. Ciesielka, Ł. Kozielec, J. Noworolnik, Michalik, W. Noworolnik (88 Ziemianek), M. Konopka, B. Konopka, K. Ciesielka (86 Kasprzak), Udziela.

- Goście grali świetnie bez piłki i tym dezorganizowali nasze szyki obronne. Pierwsze trzy kwadranse przespaliśmy, a w drugiej połowie brakowało nam szczęścia, by przeciągnąć spotkanie na swoją stronę. Stworzyliśmy mnóstwo świetnych sytuacji podbramkowych, ale piłka nie chciała nas słuchać. Odbijała się od słupków, poprzeczki.  Nie potrafiliśmy też jej ulokować w bramce, w sytuacji sam na sam – żalił się prezes Bystrego, Stanisław Staszel.
W całkiem odmiennym nastroju był szkoleniowiec Lubania, Marek Żołądź. Jego drużynie od początku sezonu się nie wiedzie, a przecież stać jego chłopaków na dobrą grę i sukcesy. Udowadniali to nie raz w poprzednich rozgrywkach, czy to tej klasy, czy też w małopolskiej lidze juniorów.  Wreszcie przełamali się.
- Bardzo dobrze zagraliśmy pierwszą połowę – mówi Marek Żołądź. – Rywal był w szoku, bo zapewne był przekonany, że zespół z dolnych rejonów tabeli ogra na luzie. Spotkał gospodarzy zawód. Zagraliśmy agresywnie, szybką piłką i przeciwnik był bezradny. Po przerwie z rzutu rożnego złapał z nami kontakt i poczuł „krew”. Szczególnie niebezpieczni byli przy wyrzucaniu piłki z autu. Słodyczka ma niesamowity wyrzut. Ładował na piąty metr, stwarzając zagrożenie pod naszą bramką. Tak straciliśmy drugiego gola. Golkiper krzyknął „moja”, a tymczasem futbolówka spadła pod nogi Jaszewskiego. Nasi wybijali piłkę z linii bramkowej, ale w końcu ją przekroczyła. W końcówce wyprowadziliśmy dwie kontry, po których moi zawodnicy znaleźli się oko  w oko z Gracą i nie dali mu najmniejszych szans obrony. (LES)

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty