Lubań Tylmanowa – Wiatr Ludźmierz 1-1 (0-1)
0-1 Słaboń 34
1-1 K. Ciesielka 67 (karny)
Sędziowała Agnieszka Olesiak z Limanowej. Żółte kartki: P. Ciesielka, M. Konopka – Bobek.
LUBAŃ: M. Nowrolnik – Kasprzak (46 B. Konopka), Kurnyta, Michalik, Piksa (72 Ł. Kozielec), Mateusz Konopka, P. Ciesielka, R. Kozielec (83 T. Kozielec), K. Ciesielka (84 W. Noworolnik), J. Noworolnik, Udziela.
WIATR: Komperda – Handzel, Mrożek, M. Czaja, Bobek, Cholewa, Dobrzyński, Szczęch (34 Cebulski), Kubicz, Luberda (54 T. Czaja), Słaboń.
Rewelacyjny beniaminek z Ludźmierza przyjechał do Tylmanowej bez swoich najgroźniejszych żądeł – Wojtka, Kuby i Rafała Siutów. W przeddzień meczu mieli rodzinne uroczystości i widocznie wczesna pora rozgrywania spotkania nie była im na rękę. Mimo to beniaminek nieźle sobie radził na boisku rywala. Po pierwszej połowie prowadził 1:0, a gola zdobył z rzutu wolnego. Bramkarz krzyknął „moja”, ale nie utrzymał futbolówki w rękach i nadbiegający Słaboń ulokował ją w siatce. Między słupkami Lubania stał nieetatowy bramkarz, lecz zawodnik z pola.
- Pierwsze trzy kwadranse były słabe w naszym wykonaniu – powiedział trener Lubania, Marek Żołądź. – Nie brakowało ambicji i woli walki, ale zabrakło gry piłką. Nie potrafiliśmy skonstruować akcji, mimo iż inicjatywa należała do nas. Byliśmy częściej w posiadaniu piłki, ale nie potrafiliśmy stworzyć sobie sytuacji.
Za to po przerwie mecz był na jedną bramkę. Tylmanowianie postawili wszystko na jedną kartę, rzucili się do ataku, a goście nie wychylając nosa poza swoją połowę, bronili korzystnego rezultatu. Bramkarz Wiatru był w ciągłych opałach, ale ani Kurnyta, ani Udziela, a tym bardziej K. Ciesielka nie potrafili znaleźć sposobu na jego pokonanie. Ale co się odwlecze… W 67 minucie sfaulowany w polu karnym został Michalik, a K. Ciesielka pewnym strzałem wykonał wyrok z „jedenastki”. W końcowych minutach gospodarze mogli jeszcze przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Kurnyta uciekła lewą stroną dograł do Michalika i piłka po jego uderzeniu zmierzała w róg bramki. Nie przekroczyła jednak linii bramkowej, gdyż kapitalną interwencją popisał się Komperda. LES