LKS Szaflary – Czarni Czarny Dunajec 6-1 (2-1)
Bramki: P. Kamiński 13, F. Kamiński 28 karny, 75, Walkosz 46, D. Baboń 50, 77 – samobójcza 16.
Sędziował Marcin Tesarski z Zakopanego. Żółte kartki: Kajmowicz, Gruszka.
LKS: Szczepaniec – S. Baboń, Rybski (80 Szulc), Strama, P. Kamiński, Łukaszczyk (75 Kasperek), D. Baboń, Magulski (85 Furczoń), Mrugała (46 Walkosz), F. Kamiński, Sulka.
CZARNI: Kajmowicz – Gacek, Kantor (80 Rubiś), Szwajnos, Gruszka, Marek Topór, Bandyk, M. Głowacz (68 Studencki), Pająk ( 80 Mariusz Topór), Bulas, Dzielawa.
Po pierwszych badawczych minutach, pierwsi wspaniałą sytuację na objecie prowadzenia zmarnowali goście. Po rzucie wolnym Pająk, pozostawiony w polu karnym bez opieki, główką minimalnie chybił. Potem do ofensywy przystąpili gospodarze, którzy w 13 minucie przyczynili się do wielkiej radości kibiców. Magulski rozegrał piłkę z P. Kamińskim, a ten będąc na 14 metrze uderzył z pierwszego i ta po ziemi wylądowała w długim rogu. Radość miejscowych z prowadzenia trwała zaledwie 180 sekund. S. Baboń zagrywał piłkę do Szczepańca, ten nie trafił w nią i znalazła się w siatce. Gol samobójczy. W 18 minucie Mrugała znalazł się oko w oko z Kajmowiczem i świetnej okazji nie wykorzystał. Dopiero 10 minut później F. Kamiński nabił rękę w polu karnym jednego z graczy Czarnych i arbiter bez wahania wskazał na „wapno”. Lider klasyfikacji strzelców sam wymierzył sprawiedliwość z „jedenastki”.
- Przeważaliśmy w tej odsłonie, ale brakowało nam ostatniego dokładnego podania – mówił kierownik drużyny z Szaflar, Dariusz Budz.
W drugiej połowie gospodarze „rozbili” przeciwnika, który szamotał się jak dzieci we mgle. Wykorzystali to szaflarzanie. Świetną zmianę wykonał trener miejscowej drużyny, Stanisław Budzyk. Wpuścił na plac gry Walkosza, a ten już w pierwszej akcji posłał piłkę do siatki. Dostał w tempo futbolówkę od P. Kamińskiego i trafił pod poprzeczkę. 4 minuty później P. Kamiński dośrodkowywał z rzutu rożnego. Najwyżej do piłki wyskoczył D. Baboń, a ta odbiwszy się od poprzeczki przekroczyła linię bramkową. Do 75 minuty szaflarzanie zrobili sobie przerwę w zdobywaniu goli. Wtedy Magulski zagrał prostopadłą piłę do F. Kmińskiego na 25 metr, a ten precyzyjnie przymierzył i futbolówką tuż przy słupku wpadła do siatki. 2 minuty później wynik spotkania ustalił D. Baboń, również po zagraniu Magulskiego. Wyprzedził bramkarza i pokonał go strzałem z „dużego” palca. (LES)