Orkan Raba Wyżna – Czarni Czarny Dunajec 3-3 (1-2)
0-1 Pająk 6
1-1 Rapta 32
1-2 Cikowski 37
2-2 Rapta 52
2-3 Bandyk 67
3-3 Możdżeń 70
Sędziował Kazimierz Antolak z Nowego Targu. Żółte kartki: Rapta – Gacek. Czerwona kartka - Kantor (41, za faul z tyłu).
ORKAN: Kołodziej – Michał Czyszczoń, Mozdżeń, Chrobak, Polczak, Teper, Cieślak, Zubek, Traczyk, Bochnak, Rapta.
CZARNI: Kajmowicz – Topór, Kantor, Szwajnos, Gacek, Cikowski, Palenik, Bandyk, Kolbercki (62 Paterna), Pająki, Dzielawa (57 Gruszka).
Orkan nie może jakoś złapać rytmu, po zmianie klasy rozgrywkowej. Czwarty mecz i zaledwie dwa punkty, pierwszy przed własną widownia. Ale tak to już jest, jeśli nie potrafi się wykorzystać dogodnych sytuacji. W 2 minucie Rapta z 16 metrów potężnie uderzył, lecz Kajmowicz był na posterunku. Chwilę później Zubek w świetnej pozycji minimalnie chybił. Zaś w 30 minucie Możdżeń nie potrafił zmusić do kapitulacji Kajmowicza. Gospodarze przeważali, ale w tej dyscyplinie sportowej nie przyznaje się punktów za walory artystyczne, lecz za bramki. Tych w pierwszej połowie więcej zdobyli goście, wykorzystując katastrofalne błędy w obronie. Mieli też super skuteczność, gdyż z trzech sytuacji dwie wykorzystali.
Już w 6 minucie pierwszy prezent otrzymał grający trener Czarnych i w sytuacji sam na sam posłał piłkę do siatki obok wybiegającego bramkarza. Przy drugim straconym golu, Kołodziej wybijając futbolówkę trafił w Cikowskiego. Ten miał już przed sobą pustą bramkę i z prezentu zrobił właściwy użytek. Gospodarze za każdym razem doprowadzali do wyrównania. W 32 minucie Rapta w środku pola zainicjował akcję, minął dwóch rywali i będąc oko w oko z Kajmowiczem trafił obok niego do bramki. 7 minut po przerwie Mozdżeń z 14 metrów posłał piłkę wzdłuż bramki, a Rapta tylko dołożył nogę i zatrzepotała w siatce. Radość z remisu nie trwała długo. Goście wykonywali wolnego, piłka została wrzucona na 5 metr, gdzie bezkarnie harcował Bandyk i zrobił co do niego należało. Gospodarze jednak szybko doprowadzili do wyrównania. 3 minuty później dośrodkowanie w rzutu rożnego głową na bramkę zamienił Możdżeń. Piłka zerwała „pajęczynę” w bramce Czarnych. W 81 minucie poprzeczka (Teper uderzał z 20 metrów) uratowała gości od przegranej. (LES)