Iskra Radwanowice – Zwierzyniecki Kraków 2-2 (0-1)
0-1 ???
1-1 Godyń (karny)
2-1 Całek
2-2 ???
ISKRA: Malec – A. Armatys, Urbańczyk, Bergel, Janik (Zgoda) – Kuflik, Jaworski, Krzysiak, G. Armatys, Godyń, Całek.
Spory niedosyt odczuwali po meczu gracze z Radwanowic, gdyż zwycięstwo wymknęło im się z rąk w końcówce. W dodatku rywale zdołali wyrównać grając w liczebnym osłabieniu.
Początek spotkania należał do gospodarzy. Stworzyli kilka dogodnych okazji, lecz to Zwierzyniecki jako pierwszy zdobył bramkę. Poza tym faktem w zasadzie do końca pierwszej połowy już niewiele się działo.
W przerwie, w szatni gospodarzy, lider zespołu Całek w mocnych słowach wyraził swoją opinię na temat postawy drużyny w pierwszych 45 minutach. Chyba podziałało to mobilizująco, bo miejscowi przystąpili w drugiej odsłonie do zdecydowanych ataków.
Gol dla Iskry cały czas „wisiał w powietrzu”, jednak piłka nie chciała wpaść do bramki. Grający z determinacją gospodarze wreszcie dopięli swego. Z rzutu karnego ze stoickim spokojem bramkarza pokonał Godyń, a minutę później Całek huknął w górny róg bramki i zrobiło się 2-1.
Chwilę później mogło być 3-1, jednak dośrodkowanie Krzysiaka było minimalnie za wysokie i piłka po "główce" Kuflika o centymetry minęła bramkę gości. Podwyższyć rezultat próbował także Godyń. Wpadł w pole karne, minął obrońcę, został podcięty, ale gwizdek arbitra w tej sytuacji milczał.
Drużyna Iskry, chcąc podwyższyć rezultat zaangażowała zbyt wielu zawodników w grę ofensywną i została za to skarcona. Zwierzyniecki wyprowadził kontrę i wyrównał.
Szaleńcze ataki drużyny z Radwanowic w końcówce nie przyniosły rezultatu i sytuacja Iskry w tabeli stała się znów nieciekawa.
T (Iskra)