Wawel Kraków - Niegoszowianka Niegoszowice 1-1 (0-1)
0-1 Boguś 15
1-1 Bzduła 90
NIEGOSZOWIANKA: Bożek - Kurek, Wójcik, Bergel, Duszyk - Petrasz (70 Hamza), Jaros (46 "Simo" Berrada), Szkamruk, Machlowski - Boguś (70 Hojna), Dębowski (88 Pipień).
W pierwszej połowie Niegoszowianka przeprowadziła kilka ciekawych akcji. Po jednej z nich ładnie uderzył piłkę po "długim" rogu Boguś i goście objęli prowadzenie. Później ten sam zawodnik trafił w poprzeczkę. Groźnie uderzał również Petrasz. Wawel w pierwszej części gry próbował atakować. Stworzył jedną dobrą okazję, ale z linii bramkowej piłkę wybił Bergel.
Druga połowa meczu to przewaga Wawelu, który nie mając nic do stracenia zaatakował odważnie. W 70. minucie gospodarze mieli szansę na wyrównanie, ale rzut karny w wykonaniu Podoleckiego znakomicie obronił Bożek. Bramkarz Niegoszowianki popisał się kilkoma bardzo dobrymi interwencjami. Goście mieli problemy z wyprowadzeniem akcji i stwarzaniem sytuacji. Zaangażowanie krakowian zostało nagrodzone w ostatnich sekundach spotkania, kiedy po kontrze i ładnym dośrodkowaniu głową bramkę wyrównującą zdobył Bzduła.
Rafał Baran (trener Wawelu):
- Mieliśmy więcej sytuacji, lepiej graliśmy, ale zdobyliśmy tylko punkt, w dodatku w ostatniej minucie.
Andrzej Molik (trener Niegoszowianki):
- Szkoda straconych punktów i bramki pod koniec meczu, jednak gospodarze zasłużyli sobie na nią. Dziś mogę pochwalić tylko bramkarza Bożka i obronę, bo dzięki ich postawie Wawel strzelił tylko tę jedną bramkę. Praktycznie skrzydła nie funkcjonowały. A radzący sobie bardzo dobrze w ataku w poprzedniej rundzie "Simo", teraz jest cieniem zawodnika z tamtego okresu.
niegoszowianka.futbolowo.pl / ST