Niegoszowianka Niegoszowice - Iskra Radwanowice 4-0 (1-0)
1-0 Berrada 45
2-0 Katra 56
3-0 Dębowski 64
4-0 Katra 84
ISKRA : Bury - Armatys, Urbańczyk, Bergel, Janik - Dudziński, Jaworski, Funek, Tucharz (65 Datoń) - Krzysiak, Całek (88 Zgoda).
Zwycięstwo szczególnie ucieszyło trenera Niegoszowianki Andrzeja Molika, który mierzył się nie pierwszy już raz ze swoim byłym podopiecznym Krzysztofem Bergelem. Entuzjazm udzielił się także kibicom z Niegoszowic, którzy przez cały mecz gorliwie dopingowali swój zespół, a po meczu z radości wypodrzucali do góry i wyściskali trenera Molika.
- To zwycięstwo bardzo mnie cieszy, a zachowanie po meczu naszych kibiców sprawia, że dla takich chwil warto żyć. To daje mnóstwo energii do dalszej pracy - podkreśla Andrzej Molik. - Jestem dumny z moich zawodników, którzy grają za przysłowiowy kawałek chleba w porównaniu do tego jak są traktowani i jakie warunki mają stworzone zawodnicy z Radwanowic. Jeszcze raz dziękuję kibicom za wsparcie.
- Wynik zdecydowanie za wysoki, nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę - uważa Krzysztof Bergel, trener Iskry. - Przy stanie 2:0 musieliśmy atakować, chcąc coś zmienić, a kontry rywala były zabójcze. Musimy zrozumieć, że dobra gra nie gwarantuje punktów, liczą się gole. Mimo że rywal nie był lepszy, to zdobył cztery gole i ma trzy punkty.
Trener Iskry odniósł się również do wypowiedzi trenera Molika o warunkach jakie stworzone jego zawodnikom: - W dzisiejszych czasach trudno o sponsora, który pomaga finansowo. Tym większa chwała, że my takiego człowieka mamy. Tacy ludzie nie przychodzą sami, trzeba ich wyszukać i zachęcić do pomocy. Trener Molik, któremu dużo zawdzięczam, chyba trochę nam zazdrości, ale nikt mu nie broni stworzyć lepszych warunków dla swoich zawodników. Tego mu życzę - kończy Krzysztof Bergel.
B, ST