Błękitni Modlnica - Prokocim Kraków 0-2 (0-1)
0-1 Małecki 22
0-2 Janicki 49
Sędziowali: Rafał Gruszecki oraz Krzysztof Gawryś i Magdalena Bilska. Żółte kartki: Celarski, Kwaśniewski, Stokłosa, Żurek, Pyzioł, Piszczek (2). Czerwona kartka: Piszczek (B, 86, dwie żółte). Widzów 100.
BŁĘKITNI: Regulski - Kwaśniewski, Celarski, Stokłosa (62 Zabiegaj), Żurek (67 Szumiec) - Zaporowski, Nawrot (31 Brud), Kaliś, Synowski (59 Pyzioł) - Piszczek, Podgajny.
PROKOCIM: Mleczek - Stankiewicz, Łozynyk, Janicki, Tomczuk - Dolczak (72 Łobodziński), Małecki, Kucabiński, Sierant - Wójcik, Glina (85 Nowak).
W tygodniu poprzedzającym mecz doszło w ekipie Błękitnych do zmiany trenera. Piotra Pasternaka zastąpił Robert Mazanek. Pod nowym kierownictwem gospodarzom nie udało się powstrzymać Prokocimia, który wygrał 2-0 i umocnił się na pozycji lidera.
Przez pierwsze 20 minut gra toczona była w szybkim tempie, sporo było strzałów na bramkę, ale zawodnicy obu drużyn długo nie mogli wyregulować celowników. Dopiero w 20. minucie Glina z narożnika pola karnego trafił w Regulskiego, a w odpowiedzi Podgajny z 16 metrów w Mleczka. Chwilę później ponownie Podgajny uderzał na bramkę gości, ale tym razem minimalnie chybił.
Odpowiedź lidera była zabójcza. Sierant dośrodkował z rzutu wolnego, a Małecki głową uzyskał prowadzenie dla Kolejarzy. Po zdobyciu bramki zawodnicy Prokocimia wykonali "kołyskę", gdyż w sobotę nad ranem szczęśliwemu strzelcowi urodził się syn.
Po stracie bramki gospodarze długo nie mogli się otrząsnąć i grali bardzo niedokładnie, ale przed przerwą byli blisko wyrównania. Obrońcy Prokocimia pozostawili dużo miejsca Kalisiowi w polu karnym, lecz pomocnik Błękitnych z 8 metrów trafił w poprzeczkę.
Po przerwie Prokocim szybko postawił kropkę nad i. Kucabiński z rzutu rożnego krótko podał do Sieranta, który zagrał wzdłuż bramki, a Janicki z najbliższej odległości posłał piłkę do siatki.
Gospodarze mieli okazję w 60. minucie, ale Podgajny z bliska przestrzelił. 10 minut później po rzucie wolnym Pyzioł z 5 metrów główkował obok bramki. 5 minut przed końcem meczu nerwowo nie wytrzymał Piszczek i otrzymał drugą żółtą kartkę. Po meczu sędzia napisał w protokole, że schodzący do szatni zawodnik skierował do sędziego kilka niecenzuralnych słów, których jednak nie wypada przytaczać.
kolejarzprokocim.futbolowo.pl