Sympatycy Górnika Zabrze mają nowego idola. Bardzo szybko został nim czeski napastnik, Ales Besta, który na przywitanie polskiej I ligi strzelił efektownego gola w „Śląskim klasyku”, czyli derbowej grze Górnika z GKS Katowice. Besta, bardzo szybko nazwany przez kolegów z drużyny „Bestią”, znany był wcześniej z kontrowersyjnych zachowań w czeskim futbolu. Czerwone kartki, uderzenie rywala łokciem w twarz czy też częste kłótnie z sędziami i trenerami to chleb powszedni 26-letniego gracza mistrza Czech, Slavii Praga, wypożyczonego na rok do Zabrza.
W Czechach mówi się, że największym problemem „Bestii” jest głowa. Najlepszy okres kariery miał on w 1 FC Brno, gdzie był czołowym piłkarzem zespołu. Rok temu pokłócił się jednak z trenerem Petrem Ulicznym, nazywając go debilem i musiał odejść…
W obronę piłkarza bierze jego szkoleniowiec z okresu wspólnej pracy w Baniku Ostrava, doskonale znany w Polsce Werner Liczka. - Trener był nerwowy, a Besta to prawdziwy wulkan emocji. Nie dogadali się. Ale poszło głównie o to, że Besta chciał odejść, a FC Brno chciało podpisać z nim nowy kontrakt – wyjaśnia kulisy konfliktu Liczka, który w naszym kraju prowadził Polonię Warszawa, Górnika i Wisłę Kraków.
Największe kontrowersje z udziałem niepokornego piłkarza miały miejsce w trakcie zeszłorocznego meczu Sparty Praga z 1 FC Brno. Besta sprowokował eks-reprezentanta Czech, Tomasa Repkę do niesportowego zagrania, za które rywal zobaczył czerwoną kartkę. Już w 2 minucie meczu brzydkimi słowami wytrącił Repkę z równowagi, a ten w rewanżu rzucił mu piłką w twarz. Za chwilę Repka ujrzał czerwony kartonik.
Besta znany jest także z tego, że przoduje na liście najczęściej karanych finansowo piłkarzy. To on brutalnie sfaulował Radima Reznika z Banika Ostrava, za co futbolowe władze ukarały go grzywną w wysokości 80 tysięcy koron. To nie wszystko, bo w 2005 roku Besta dostał karę 25 tysięcy koron za „znieważenie dobrego imienia czeskiego futbolu”. Piłkarz w jednym z meczów strzelił gola ręką, a potem przekonywał dziennikarzy, że bramkę zdobył prawidłowo. – Ales to prawdziwy wojownik, urodzony zwycięzca. On nigdy nie potrafi się pogodzić z porażką. Na pewno pasuje do twardej ligi polskiej – przekonuje nasz portal wspomniany trener Liczka, który aktualnie pełni funkcję dyrektora sportowego Banika Ostrava.
- Te wszystkie sprawy to już przeszłość i nie ma co do nich wracać. W Polsce myślę wyłącznie o grze i o tym, by pomóc Górnikowi w powrocie do ekstraklasy. Z pomocą wspaniałych kibiców, którzy we mnie wierzą, wywalczymy awans – zapewnia Besta, który prędko nie zdejmie z siebie łatki boiskowego rozbójnika…
Jerzy Mucha