Krzysztof Lipecki został zawodnikiem I-ligowej Termaliki Bruk-Betu Nieciecza. - Związał się z klubem na rok - informuje nas rzecznik prasowy Termaliki Andrzej Mizera. To zaskakujący zwrot losów Lipeckiego, który niedawno zapewniał, że rezygnuje z gry na I-ligowym poziomie, żeby poświęcić się pracy naukowej na UEK. Z tego powodu miał nie chcieć kontynuować gry w Stróżach. Co ciekawe, to nie pierwszy taki "niespodziewany" zwrot w karierze Lipeckiego
- Myślałem, że jeszcze pomogę drużynie przez pół roku utrzymać się w lidze. Sprawy przybrały jednak szybko inny obrót. Dostałem propozycje z uczelni i z niej skorzystałem. Nie chciałbym się całkowicie odciąć od gry w piłkę. Dlatego szukam klubu gdzieś w pobliżu Krakowa, który pozwoliłby mi pogodzić wykłady na uczelni z grą. Nie chcę tak od razu wieszać butów na kołku. Niemniej zajęć mam tyle, że niemożliwie jest pogodzenie ich z grą na poziomie pierwszej ligi. Sporo absencji na treningach, może zwolnienia z meczów. To byłoby nieprofesjonalne - tak Lipecki tłumaczył rozstanie z Kolejarzem na łamach "Gazety Krakowskiej" i klubowego serwisu Kolejarza. Dziś te słowa, zwłaszcza w Stróżach, pewnie brzmią szczególnie...
Lipecki negocjował z II-ligową Puszczą Niepołomice, która zatrudniła innego gracza ze Stróż Tomasza Księżyca, ale ostatecznie nie związał się z tym podkrakowskim klubem. Wybrał intratniejszą propozycję rywala Kolejarza w walce o utrzymanie w I lidze - Bruk-Betu Nieciecza. W Stróżach mogą uznać takie posunięcie piłkarza za co najmniej nieeleganckie.
Krzysztof Lipecki trening kontrowersyjnych rozstań już przeszedł na własnej skórze. W 2005 roku, gdy chciał odejść do krakowskiego Hutnika, żegnał się w atmosferze konfliktu z Garbarnią. Sprawa oparła się o prawników i arbitraż PZPN. Lipecki ostatecznie w Hutniku zagrał.
MST
Aktualizacja 16:54