Robert Green i Jack Butland, a po przeciwnej stronie wychowankowie Siemachy. Centrum Rozwoju Com-Com Zone było miejscem ostrego pojedynku piłkarzy reprezentacji Anglii i młodzieży. Walczono przy stole z ... piłkarzykami.
Blisko stu pięćdziesięciu wychowanków Stowarzyszenia SIEMACHA wyczekiwało piłkarzy angielskiej reprezentacji już od g. 12. W tym samym czasie sportowcy korzystali z siłowni, która jest częścią Centrum Rozwoju Com-Com Zone (placówka sportowo-wychowawcza w Nowej Hucie). Kiedy Robert Green i Jack Butland pojawili się tuż po 13 przed wejściem do Młodzieżowego Ośrodka Rozwoju Społecznego emocje sięgnęły zenitu, a potem salę wypełniła burza oklasków.
Po placówce sportowców oprowadzili wychowankowie Stowarzyszenia SIEMACHA, którzy wspólnie ze swoimi kolegami i koleżankami przygotowali dla piłkarzy liczne atrakcje. W pracowni rozwoju społecznego jeden z wychowanków zatańczył capoeirę, w pracowni nauk ścisłych piłkarze wzięli udział w eksperymencie naukowym z dymem , a w sali muzycznej Jack Butland dołączył na chwilę zespołu młodzieżowego.
- Wizyta piłkarzy reprezentacji Anglii w placówce stowarzyszenia Siemacha to dla nas duże wyróżnienie. Cieszy nas radość naszych wychowanków, którzy mogli spotkać się ze swoimi sportowymi autorytetami. Nawiązanie kontaktu z kimś, kto dzięki ciężkiej pracy rozwinął swoje umiejętności, rozbudza w młodym człowieku entuzjazm do działania i wiarę we własne możliwości - przyznaje Anna Litwora, dyrektor Zarządzający Dziennych Placówek SIEMACHY.
Na koniec piłkarze zmierzyli się z dziećmi przy stole z piłkarzykami. Nie mieli łatwo. - Pierwszą bramkę strzelili Anglicy, ale chłopcy nie dali za wygraną. Pojedynek zakończył remis, po którym dzieci wręczyły piłkarzom koszulki Siemachy - opowiada Zuzanna Oleś-Binczyk ze Stowarzyszenia SIEMACHA. Angielscy piłkarze też mieli prezenty dla dzieci. Po meczu na wszystkich wychowanków czekał przygotowany specjalnie na tą okazję piłkarski tort.
Zdjęcia Patrycja Łakota