Piątkowy mecz z Lechem Poznań będzie dla trenera Wisły Michała Probierza debiutem przed krakowską publicznością. Szkoleniowiec mistrzów Polski liczy na wsparcie kibiców, którzy pojawią się przy Reymonta 22. „Mam nadzieję, że na trybunach zasiądzie komplet widzów, bo jest to dla nas sprawa kluczowa – zaznaczył w rozmowie z nami Michał Probierz.
- Spotkanie przeciwko Lechowi będzie moim 217. meczem, podczas którego zasiądę na ławce trenerskiej, więc można powiedzieć, że się nie denerwuję debiutem - mówi trener Wisły. - Ale wiemy, że jest to istotny mecz dla nas wszystkich. Mam nadzieję, że na trybunach zasiądzie komplet widzów, bo jest to dla nas sprawa kluczowa. Spotkanie z Lechem jest dla nas takim meczem o być albo nie być. Zawsze odczuwam dreszczyk emocji. Jeśli trener nie czuje tego dreszczyku, to nie powinien prowadzić zespołu, gdyż to znaczy, że nie ma pasji.
Lech przyjedzie do Krakowa z nowym trenerem - bardzo dobrze znanym Probierzowi. - Trenera Rumaka bardzo dobrze znam, gdyż ściągałem go do Jagiellonii Białystok jako szkoleniowca Młodej Ekstraklasy. Przez rok pracowaliśmy wspólnie i jak widać, życie spłata mu figla, że zadebiutuje przeciwko trenerowi, który go polecił władzom klubu z Białegostoku - mówi Probierz. - Sam mu kiedyś powtarzałem, że jeśli nie odejdzie z Poznania, to nigdy nie będzie tam trenerem. Tak też się stało i moje słowa znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Najpierw był tam asystentem, a teraz sam poprowadzi pierwszą drużynę, debiutując na stadionie Wisły i na pewno zapamięta to do końca życia. W spotkaniu tym kolegów nie będzie, bo jest to mecz niezwykle ważny zarówno dla nas, jak i dla Lecha. Rywalizacja będzie gatunkowo ciężka, presja na Mariuszu ciąży, podobnie jak na nas, nawet w jego przypadku jest ona większa. Wszyscy oczekują od Lecha zwycięstw, mistrzostwa Polski.
Probierz przypomina na kogo trzeba uważać: - Lech ma kilku dobrych piłkarzy, takich jak Rudnevs, Stilić, Murawski czy Arboleda, który przy stałych fragmentach gry jest bardzo groźny. Miejmy nadzieję, że nie zaskoczą nas tutaj i długo tego nie zrobią.
wisla.krakow.pl/st