Legia Warszawa efektownym zwycięstwem nad Zagłębiem Lubin postraszyła nieco ostatniego rywala w Ekstraklasie w tym roku - Cracovię. - Wynik 4:0 przemawia do wyobraźni - przyznaje trener Pasów Dariusz Pasieka.
- Z całą pewnością Legia zrobiła bardzo dobre wrażenie - widać, że jej dynamiczna, szybka ofensywa funkcjonuje cały czas znakomicie. Obrońcy grają długo w tym samym zestawieniu, dobrze się rozumieją i wynik 4:0 przemawia do wyobraźni. Legioniści w Lubinie wykorzystali praktycznie wszystkie okazje, jakie im się nadarzyły, a szczególnie w końcówce - kiedy Zagłębie było już zrezygnowane - mówi Pasieka. - Lubinianie przeciwstawili Legii zbyt mało atutów, aby myśleć o korzystnym wyniku. Pamiętajmy jednak też o tym, że choć Legia w Lubinie cztery razy trafiała do siatki, to we wcześniejszych meczach wyjazdowych nie strzeliła żadnej bramki. To pokazuje, że oni również mają swoje problemy. Mecze rozgrywane przy Łazienkowskiej wyglądają jednak zupełnie inaczej: w przeważającej mierze Legia odnosi tam zwycięstwa, tylko dwa razy zanotowała porażkę i ani razu nie zremisowała. Musimy zaprezentować w Warszawie większe zaangażowanie, niż to, które w poniedziałek zaprezentowała drużyna Zagłębia. To jest podstawa i mamy tego świadomość.
Pasieka zdradził, że w Warszawie krakowianie zagrają bez Jana Hoska, który ma zerwany mięsień i jego występ w Warszawie jest wykluczony. - Także Tamir Cahalon dziś nie trenował, na niedzielnym treningu nabawił się urazu stawu skokowego - co do jego ewentualnej gry w Warszawie nie chcę się jeszcze wypowiadać - dodaje szkoleniowiec.
Z drużyną trenowali już dzisiaj Koen van der Biezen, Saidi Ntibazonkiza i Krzysztof Nykiel. Także Miloš Kosanović i Aleksejs Višŋakovs, którzy po meczu w Kielcach narzekali na urazy wrócili już do pełnej dyspozycji.
Psieka cieszy się, że ma w zespole zgrany duet Suworow - Visnjakovs. - Również w meczu z Bełchatowem obaj dobrze ze sobą współpracowali, szukali się na boisku i to fajnie wyglądało. Na pewno mają dobrą komunikację, ponieważ rozmawiają w tym samym języku, razem mieszkają też w pokoju na zgrupowaniach. Na tej dobrej współpracy Suworowa z Višŋakovsem może skorzystać cała drużyna, tym bardziej, że obaj są bardzo otwarci i nie izolują się od reszty zespołu. Wydaje mi się, że to są piłkarze, którzy mają wysoką akceptację w drużynie, mają też poczucie humoru, są lubiani. To tworzy dobrą atmosferę.
ST/cracovia.pl