Jacek Majchrowski stracił cierpliwość i zażądał od Wisły Kraków zapłaty 3 mln złotych zaległych płatności. Domaga się też szybkiego podpisania aneksu do umowy użytkowania stadionu przy ul. Reymonta. Jeżeli tego nie zrobi, od 4 listopada "Biała Gwiazda" nie będzie mogła na tym obiekcie rozgrywać swoich meczy - informuje "Gazeta Krakowska".
Gmina ma dostawać od Wisły ok. 2 mln zł rocznie, a miejska kasa świeci pustkami. Zgodnie z nowymi zapisami w umowie dotyczącej użytkowania stadionu Wisła ma płacić miastu za korzystanie z obiektu. Klub stałby się jednocześnie jego zarządcą i operatorem. Ponosiłby w związku z tym wszystkie koszty związane z jego utrzymaniem, czyli m.in. opłaty za ogrzewanie i energię elektryczną, które dotąd pokrywane były z budżetu Krakowa. Gmina ma dostawać od Wisły ok. 2 mln zł rocznie.
Wisła musi też zapłacić miastu ponad 3 mln zł zaległych płatności. W 2010 r., kiedy klub korzystał z trybuny południowej i pawilonu multimedialnego (reszta stadionu była w budowie), Wisła zapłaciła miastu 512 tys. zł. Ale urzędnicy miejscy obliczyli, że koszty utrzymania obiektu były o blisko 200 tys. zł większe. W tym roku Wisła nie zapłaciła nic, a koszty wyniosły już 460 tys. zł. Niezapłacone są też faktury za ogrzewanie i prąd na kwotę 653 tys. zł. W sumie wychodzi 1,3 mln zł.
- Wisła za użytkowanie obiektu w tym roku nie zapłaciła jeszcze ani grosza - przyznaje Joanna Niedziałkowska, dyrektorka Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Do rozliczenia pozostaje także kontenerownia, czyli zaplecze dla Wisły do normalnego funkcjonowania klubu w czasie budowy stadionu. Miasto wydało na to blisko 2 mln zł - twierdzą w ZIKiT.
Jak dodaje Niedziałkowska, jeżeli Wisła nie podpisze aneksu, to od 4 listopada klub nie będzie mógł rozgrywać przy Reymonta swoich spotkań, a miasto będzie musiało szukać nowego operatora stadionu.
Wisła na razie nie chce komentować stanowiska miasta. Prezes Bogdan Basałaj, zapytany wczoraj o sprawę stadionu, odesłał do rzecznika klubu. Adrian Ochalik stwierdził jedynie: - Trwają rozmowy z miastem, więc na razie klub nie będzie nic komentował. Według nieoficjalnych informacji, Wisła ma uwagi do wykonania poszczególnych elementów stadionu i dlatego ociąga się z podpisaniem umowy.
Bartosz Karcz, Arkadiusz Maciejowski
gazetakrakowska.pl