W obliczu niepewnej przyszłości Felipe Massy, Robert Kubica coraz częściej wymieniany jest jako jego najbardziej prawdopodobny następca w teamie Ferrari.
Polak przed tym sezonem związał się kilkuletnim kontraktem z zespołem Renault i szybko stał się ponownie jednym z najbardziej wyróżniających się kierowców w stawce. Włoskie media wskazują jednak, że zmiana pracodawcy w jego przypadku nie jest wykluczona.
Kubica jest najwyżej sklasyfikowanym z kierowców nie startujących w barwach głównych faworytów do tytułu mistrzowskiego - Ferrari, Red Bulla i Mercedesa. - Chcę być mistrzem świata, niezależnie od tego, jak dobry bolid mam do dyspozycji - stwierdził Polak cytowany przez szwajcarski "Blick".
Kilkukrotnie w ostatnich tygodniach zwycięzca Grand Prix Kanady z 2008 roku przyznawał, że w ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu marnował swój czas w teamie BMW i w Renault czuje się o wiele lepiej. - Kiedy dwa lata temu byłem liderem klasyfikacji kierowców, mój zespół nie skupiał się na mnie, a na pomaganiu Nickowi Heidfeldowi. To nie było profesjonalne zachowanie - ocenił Kubica. - Wiedziałem, że muszę odejść tak szybko, jak tylko będzie to możliwe.
W rozmowie z włoskimi mediami dodał on także, że po ostatnim sezonie w BMW w nowym teamie czuje się obecnie jak u siebie w domu. - Uważam, że atmosfera panująca w zespole i zaufanie, którym obdarzają cię osoby, z którymi pracujesz są bardzo ważnymi elementami naszej rywalizacji - dodał. - Dziś czuję, że dzięki pełnemu wsparciu ze strony moich współpracowników mam więcej energii niż w poprzednich sezonach. Czuję się lepiej, mimo że nie dysponuję bolidem moich marzeń.
Jego zdaniem w wywalczeniu dobrych rezultatów w Grand Prix Australii i Malezji jego teamowi pomogło szczęście. - Nie możemy jednak ciągle opierać się tylko na błędach naszych przeciwników. Ponadto zanim zaatakujemy czołową czwórkę, będziemy musieli również zwrócić uwagę na zespół Force India, który szczególnie groźny jest w czasie kwalifikacji - zakończył Kubica.
ASInfo